IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Sophie
Prawa ręka Dowódcy Oddziału Stacjonarnego/Admin
Prawa ręka Dowódcy Oddziału Stacjonarnego/Admin
avatar

Godność : Sophie Eberl
Wiek : 19
Płeć : Female
Orientacja : Biseksualna
Data przyłączenia : 17/09/2013
Liczba postów : 46

PisanieTemat: Park   Czw Wrz 19, 2013 6:40 pm

Niewielki park znajdujący się po środku dzielnicy. Za dnia spaceruje tutaj wiele ludzi, nocą jednak niebezpiecznie jest zapuszczać się w te rejony. W zachodniej części parku znajduje się niewielki staw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oriana
Oddział Specjalny
Oddział Specjalny
avatar

Godność : Oriana Baskerville
Wiek : Szesnaście wiosen
Płeć : Female
Orientacja : Heteroseksualna
Data przyłączenia : 25/09/2013
Liczba postów : 9

PisanieTemat: Re: Park   Czw Wrz 26, 2013 5:06 pm

Westchnęła głośno. Ostatnie dni obfitowały w naprawdę ogromne wydarzenia. Jej pierwsza misja poza mury skończyła się naprawdę nieciekawie, ale również nie widziała sensu aby to roztrząsać. Tylko nie rozumiała stanowczo jednego - dlaczego to właśnie ją przydzielono do Oddziału Specjalnego? Osobę, która jest młoda i niedoświadczona w bojach? Jest wiele osób które by się do tego nadawały bardziej niż ona, wszak niczego takiego nie dokonała podczas swojej pierwszej misji. Naprawdę, nie potrafiła tego pojąć. Rozmyślała bardzo intensywnie, minęła kilku ludzi którzy z jakiegoś powodu jej unikali. Chyba jej nie wyrosły kły czy coś takiego? Znowu westchnęła, po czym ruszyła przed siebie. Chciała poznać odpowiedzi na dręczące ją pytania, lecz przede wszystkim liczyło się dla niej uznanie od ojca. Pragnęła aby był z niej dumny. Kontynuowała swoją wędrówkę poprzez park, nadal tkwiąc w zamyśleniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mark
Dowódca Oddziału Specjalnego
Dowódca Oddziału Specjalnego
avatar

Godność : Markus (Mark) Angerer
Wiek : 22 lat
Płeć : Male
Orientacja : Hetero
Data przyłączenia : 20/09/2013
Liczba postów : 26

PisanieTemat: Re: Park   Czw Wrz 26, 2013 7:07 pm

Do dnia, w którym powrócił z ostatniej wyprawy za mur minęło już wystarczająco dużo czasu by większość rannych doszła do siebie, jednak nie to zaprzątało jego myśli, skupiony był na tym, czego się dowiedział tak nie dawno, co sprowadziło go na ziemię w bardzo bolesny dla niego sposób. Jeszcze jakby tego wszystkiego było mało ledwie zakończyła się rzeź, jaką przeszli podczas pięćdziesiątej ósmej wyprawy za mur to już postanowiono załatać luki w dowódcach, którzy tamtego dnia polegli, on sam miał od teraz przewodzić specjalnemu oddziałowi a nie miał pojęcia, co się tam w ogóle wydarzyło, w każdej jednej sprawie było więcej pytań i niewiadomych niż tego, na co znali odpowiedź, co go poważnie irytowało i jeszcze ta rozmowa z dowódcą, że ma niańczyć jakąś dziewczynę, która ledwie przeżyła swoją pierwszą wyprawę za mur, gdyby nie to, iż jak zwykle miał „przywdzianą” maskę na swej twarzy o standardowym wyrazie znudzenia to zapewne wyrażałaby jedynie ogromne poirytowanie a może nawet i złość, iż wszystko spada właśnie na niego, nie dość, że cały oddział specjalny na głowie to i jeszcze ktoś świeżo po szkoleniu nie szło tego wszystkiego wytrzymać, ale niestety nic nie mógł na to wszystko poradzić zwłaszcza, iż musiał zwyczajnie słuchać przynajmniej niektórych rozkazów głównego dowódcy. Zaraz po tym jak otrzymał informacje o tym cóż ma zrobić udał się na zwyczajny spacer by to wszystko przemyśleć, nie prosił się wcale o nagły awans i zwalenie wszelkich obowiązków dowódcy na jego jeszcze tak niedoświadczone barki, może i posiadał wrodzony talent i ogromne opanowanie w czasie walki, ale to jeszcze wcale nie znaczyło, iż był gotowy na to by stać się dowódcą nie w tak młodym wieku! Potrząsną głową próbując pozbyć się natłoku myśli, za dużo spadło na niego w tak krótkim czasie, nie kontrolował tego wszystkiego a mimo to musiał temu podołać, wciągnął a następnie wypuścił głośno powietrze zatrzymując się na samym środku alejki w parku, spojrzał w niebo jakby tam poszukując odpowiedzi na nękające pytania jakby chciał właśnie tam odnaleźć choćby odrobinę pomocy, zupełnie nie wiedział, za co ma się zabrać. Czy zająć się obowiązkami czy zostawić to i zająć się poszukiwaniami zaginionej siostry, wiedział w końcu, że pozostawienie tego stacjonarnemu oddziałowi jest dość ryzykowne w końcu większość z nich nie specjalnie się czymkolwiek przejmowała, teraz miał ogromny dylemat jednak musiał wybrać rozważnie, choć wahał się zaufać choćby w najmniejszym stopniu oddziałowi stacjonarnemu zapewne nie będzie miał wyboru, będzie zbyt zajęty, jako dowódca oddziału specjalnego by biegać i wśród wielu ludzi poszukiwać jednej osoby swojej jedynej siostry. Ponownie wziął głęboki wdech następnie wypuszczając już spokojniej powietrze, musiał się uspokoić nie mógł pozwolić sobie na choćby najmniejszy błąd zwłaszcza, iż od teraz miał dawać przykład innym, kupa śmiechu młodzik, który jest ledwie kilka lat od ukończenia szkolenia ma przewodzić oddziałowi, sam siebie palną w czoło załamując się nad tym, jaka w tym momencie czeka go przeprawa, wątpiłby ludzie dłużej przebywający w tym oddziale chcieli w ogóle go słuchać, jako dowódcy ba jeszcze by go wyśmiali, wiedział doskonale, iż musi sobie zapracować na zaufanie reszty oddziału, ufali mu, jako zwykłemu członkowi, ale nie, jako dowódcy teraz musi stać na wysokości zadania i zająć się tym, co najważniejsze. Kiedy w końcu po około dziesięciu czy może nawet dwudziestu minutach stania jak ten słup soli i gapienia się w niebo przez palce poukładał swe poplątane dotąd myśli wiedział, co musi zrobić, wyprostował się i poprawiając zacnym gestem dłoni rozczochrane przez wiatr kłaki ruszył przed siebie spokojny i opanowany z przyklejonym do gęby standardowym znudzonym wyrazem twarzy, z którego nie można było odczytać jakichkolwiek emocji. Przechadzając się już wolnym krokiem wzdłuż jednej z alejek poprawił szalik owinięty wokół szyi, dopiero po jakimś czasie swego spaceru spostrzegł osobę, o której wspominał mu dowódca, przyglądając się obiektowi nie wiedział, z jakich powodów miałaby być w oddziale specjalnym w końcu podobno nie wykazała się niczym specjalnym prócz przeżycie na pierwszej wyprawie, nie został też poinformowany o jakichś nadzwyczajnych zdolnościach czy też innych „anomaliach” w końcu w większości oddział składał się z wprawionych w bojach ludzi, którzy nie obawiali się śmierci i byli gotowi oddać życie za swoich towarzyszy. Pokręcił głową przechodząc obok i siadając na najbliższej ławce, musiał dokładnie zastanowić się, dlaczego ktoś taki został wcielony do jego oddziału ot tak na pstryknięcie palców jednak postanowił zająć się tymi przemyśleniami o wiele później a najpierw zająć się tym, co miał do zrobienia i jego poprzedni stan umysłu mu to uniemożliwiał. Wyjął z kieszonki kurtki kilka złożonych kartek, które były zapisane masą dziwnych informacji, które to powinien był przestudiować już wcześniej, ale nie posiadał do tego wystarczająco czystego umysłu, który już w tej chwili, jako tako był zdatny do poważniejszego funkcjonowania.Nie minęło nawet pięć minut, kiedy to można było usłyszeć w najbliżej okolicy siarczyste przekleństwa, które najwyraźniej wskazywało na to, iż Mark nie jest ani trochę zadowolony z tego, co wyczytał i musi zrobić, bo niby, komu normalnemu podobałoby się pisanie durnych raportów i innych dupereli.

//polejmy odrobinę (bo więcej mi się nie chce) wody na początek, a co!//

_________________
Chatbox = #FFFF00
Krzyk = #FF9900
Mowa = #FFFF00
Szept = #FFFF66
*Myśli* = #FFFF99
Pismo = #FFCC00
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oriana
Oddział Specjalny
Oddział Specjalny
avatar

Godność : Oriana Baskerville
Wiek : Szesnaście wiosen
Płeć : Female
Orientacja : Heteroseksualna
Data przyłączenia : 25/09/2013
Liczba postów : 9

PisanieTemat: Re: Park   Czw Wrz 26, 2013 7:21 pm

Nadal dużo rozmyślała o wszystkich wydarzeniach które się wydarzyły w ostatnim czasie. Zastanawiała się czy w sumie dobrze zrobiła idąc do armii, wtedy nie wiedziała w co się wpakowała. Jej bracia zginęli podczas pierwszej wyprawy, a jej udało się przeżyć, z trudem ale jednak.  To w sumie jest już cud że jej się udało. Teraz musi z każdym dniem stawać się coraz silniejsza, musi walczyć aby chronić ludzi którzy liczą na nich. Bo inaczej śmierć tych ludzi, którzy poświecili swe życie na misji pójdzie na marna. Muszą się w końcu czegokolwiek dowiedzieć o tytanach. Naprawdę muszą. Ale teraz wystarczy że napisze list do domu, że wszystko jest w porządku. Może za jakiś czas odwiedzi ojca i brata... Lecz wszystko teraz musi się ustabilizować. Kiedy tak szła, spostrzegła swojego dowódcę. Wyglądał on bardzo poważnie, w pierwszej chwili miała ochotę uciec lecz po namyśle nie zrobiła tego. Zrozumiała że on też nosi w sercu własne rany, w końcu każdy je posiada. Życie jest naprawdę bardzo brutalne. Po chwili podeszła do niego. Była zdecydowana.
- Przepraszam? - to była pierwsza rzecz jaką wypowiedziała kiedy stanęła naprzeciw niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mark
Dowódca Oddziału Specjalnego
Dowódca Oddziału Specjalnego
avatar

Godność : Markus (Mark) Angerer
Wiek : 22 lat
Płeć : Male
Orientacja : Hetero
Data przyłączenia : 20/09/2013
Liczba postów : 26

PisanieTemat: Re: Park   Pią Wrz 27, 2013 1:50 pm

W czasie, kiedy to czytając zacnie sobie przeklinał i złorzeczył na to, co ma zrobić wręcz nie zwracając uwagi na to, co się dzieje wokół niego zupełnie pochłonięty przeglądaniem swych zacnych notatek piekląc się do siebie niemiłosiernie na samą myśl o tym ile to czasu będzie musiał spędzać na samej bezsensownej papierkowej robicie, złorzeczył tak przez dobre pięć minut a przynajmniej do czasu aż w pewnej chwili usłyszawszy zbliżające się kroki podniósł wzrok znad kartek lustrując jakże chłodnym spojrzeniem osobę, która zdobyła się na odwagę by w ogóle podejść na mniejszą odległość niż trzy metry, zaskoczyła go odwaga tej nowej aczkolwiek wyraz twarzy młodzieńca pozostał niezmienny. Zwyczajnie spokojnym gestem złożył kartki chowając je z powrotem do kieszeni jak gdyby nigdy nic, zastanawiał się, czego to może od niego chcieć nowa w chwili, gdy każdy posiada jeszcze odrobinę wolnego czasu jednakże nie miał ani ochoty ani swojego czasu na marnowanie myśli w tym temacie. Przeszył dziewczę iście lodowatym spojrzeniem, które idealnie odwzorowywało to, iż oczekiwał wyjaśnień, dlaczego to zdobyła się na odwagę zaczepiania go. Choć tak naprawdę mogła się odważyć na to by podejść do niego tylko ze zwyczajnej ciekawości, jaki to jest jej obecny dowódca w końcu została nagle przeniesiona do oddziału specjalnego bez podawania powodów tej decyzji w końcu nawet on nie miał pojęcia, o co w tym wszystkim chodzi jednak nie specjalnie miał ochotę by rozmyślać na ten tematy czy też próbować szukać jakichkolwiek informacji w tej kwestii, chciał jedynie mieć spokój od niepotrzebnych pytań by nie musieć bez najmniejszego powodu strzępić języka. Było mu tak naprawdę obojętne, z jakiej to okazji miał robić za niańkę w końcu to nie pierwszy raz, kiedy musiał zajmować się kimś młodszym i nieporadnym, na samą myśl o tym przychodziły mu wspomnienia, wspomnienia, które musiał w tej chwili przez cały czas wygłuszać tylko po to by nie podjąć błędnej decyzji, musiał wierzyć jedynie w kompetencje innych nie mieszając się w sprawy gdzie nie mógł wiele zdziałać jego obowiązki były za murem i w jego oddziale nic innego nie leżało w jego interesie, na tym skupiał większość swych myśli by powstrzymać dającą się czasem we znaki porywczość. Kiedy już ponownie ogarną kłębiące się w jego głowie wspomnienia wręcz kolejny raz przeszył nową swym zacnym przerażającym spojrzeniem i spokojnie rzekł.
-O, co chodzi?
Mrukną niezbyt zadowolony zwłaszcza widząc chwiejącą się pewność siebie tej młodej członkini specjalnego oddziału, od razu widział, iż będzie miał z niej mniej pożytku a więcej problemów, co mu się nie widziało, ale niestety otrzymał rozkazy z góry na niańczenie tej oto osóbki i niczego zmienić nie mógł choćby bardzo się starał, a zignorować rozkazu nie mógł gdyż tak młoda i niedoświadczona osóbka zapewne zginęłaby w paszczy tytana przy pierwszej nadarzającej się okazji jednak jego zdanie w tej chwili było niepotrzebne gdyż miał zająć się zrobieniem z tej dziewczyny prawdziwego żołnierza. Tego dnia panowała naprawdę paskudna pogoda wiatr był okropnie chłodny i wciąż zanosiło się na deszcz, Mark nie cierpiał takiej pogody była zbyt nostalgiczna, choć bardziej nie znosił deszczu, nie miał najmniejszej ochoty spędzić resztek wolnego czasu na bezsensownych rozmyślaniach o tym, co by było gdyby postąpił inaczej, przy kolejnym silnym i jakże drażniącym go podmuchu wiatru poprawił szalik okrywając dokładnie całą szyję następnie podniósł się z ławki nie widziało mu się dalsze przebywanie na zewnątrz a tym bardziej, gdy zaczynało robić się coraz ciemniej przez deszczowe chmury, które błądziły nad głowami zwiastując porządną ulewę.
-Jeśli chcesz o czymś istotnym ze mną pomówić to nie miejsce na to.
Warkną w wręcz odstraszający sposób jedynie ze względu na to, iż drażnił go sam fakt niepotrzebnego pieprzenia na ten temat w końcu, kto by chciał marnować wolny czas na „pogadanki” z dowódcą, jednakowoż on sam miał to gdzieś jak dziewczyna czegoś od niego chce zapewne poleci w podskokach za nim tak, więc bez zbędnej dalszej paplaniny ruszył w stronę kwater zwiadowców z myślą o filiżance gorącej herbaty, która przez panujący ziąb była wręcz wymarzonym napojem dla przemarzniętego człowieka, choć większość zapewne wybrałaby napój, który przytępia wszelakie zmysły, podrapał się w głowę i spokojnie zmierzał do swojego celu, wolał uniknąć wszelakiego przemoczenia. Nie zwracając zupełnie na nic uwagi szedł przed siebie w między czasie zastanawiając się cóż będzie na kolację w końcu każdemu marzył się dobry posiłek przed pójściem spać, aczkolwiek nie zawsze można na takowy liczyć a przynajmniej nie w obecnych czasach, chociaż Markus nie był wcale wybredny jedyne, co go obchodziło to by mieć w ogóle, czym zapełnić żołądek oraz to by mieć dostęp do najwspanialszego napoju na świecie, jakim była herbata.

z/t ---> Jadalnia

//liczę na zacny i o wiele dłuższy post od ciebie, mam nadzieję że się bardziej postarasz niż przy ostatnim//

_________________
Chatbox = #FFFF00
Krzyk = #FF9900
Mowa = #FFFF00
Szept = #FFFF66
*Myśli* = #FFFF99
Pismo = #FFCC00
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oriana
Oddział Specjalny
Oddział Specjalny
avatar

Godność : Oriana Baskerville
Wiek : Szesnaście wiosen
Płeć : Female
Orientacja : Heteroseksualna
Data przyłączenia : 25/09/2013
Liczba postów : 9

PisanieTemat: Re: Park   Sob Wrz 28, 2013 4:12 pm

Jednakże na chwilę się zatrzymała, gdyż pragnęła być sama z swoimi myślami. To był jej dowódca, osoba którą musi od dzisiaj dosłownie we wszystkim słuchać... Miała jedynie nadzieję że się jakoś dogadają, bo inaczej może się to źle skończyć a ona nie chce z nikim bić, wszak nie walczyła przeciwko innym ludziom. Co z tego że ją uważają za chłopaka? Przecież jest dziewczyną....
- Przyjęłam, Dowódco - rzekła idąc powoli za nim. Jednakże, nadal tkwiła we własnych rozmyślaniach, które dotyczyły jej życia. Może kiedyś to się wszystko skończy i będą oni mogli żyć w spokoju? Taka miała właśnie nadzieję. A jeżeli nie będzie jej dane żyć spokojnie, to może chociaż jej dzieciom jeżeli się jakiś doczeka, bądź dożyje tej chwili. O ile rzecz jasna ktoś z nią wytrzyma. Miała również nadzieję że otrzyma w końcu uznanie od ojca, aby w końcu był z niej dumny. To samo dotyczyło jej jedynego brata no i sióstr, które prawdopodobnie gdzieś żyją.
- Angela, Isabella, czekajcie na mnie. - wyszeptała jeszcze ciszej. Niedługo się na pewno spotkają. A jak nie tutaj, to na tamtym świecie. Lecz i tak po swojej śmierci nie będzie ich pamiętała. Może w kolejnym życiu je spotka, kto to wie? Ten świat jest niezwykle piękny oraz okrutny. I to jest prawda. W końcu również jej mam również przekazała bardzo ważną rzecz, o której nigdy nie mogła zapomnieć. "W życiu idziesz własną drogą" to właśnie jej, Orianie, zostało przekazane kiedy jej mama umarła, tego samego dnia. A ona swoją drogę właśnie wybrała i zamierza nią kroczyć do ostatniej chwili. To jest jej przysięga. Przyspieszyła po czym zniknęła ze swoim przywódcą. Nowe życie się rozpoczęło i liczyła na to że ono tak szybko się nie zakończy.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tsugaru
Straż Miejska
Straż Miejska
avatar

Godność : Tsugaru
Wiek : 19
Płeć : Male
Orientacja : Hetero
Data przyłączenia : 02/10/2013
Liczba postów : 7

PisanieTemat: Re: Park   Wto Paź 08, 2013 4:38 pm

Spokojnym krokiem szedł sobie niski chłopak o srebrnych włosach. Już na pierwszy rzut oka było widać jego mundur co oczywiście wskazywało, że jest na służbie. Na jego twarzy malował się miły uśmiech, który jakże często powodował kłopoty. Cel chłopaka był prosty... Skoro mam chwilę wolnego, pójdę rozejrzeć się za mur. Oczywiście od dawna chciał zobaczyć tytanów, jednak nie dziś... W tak piękny dzień Tsugaru postanowił nacieszyć się kawałkiem natury jaki panował w Karanse. Nie bardzo przejmował się, że może go spotkać wiele nieprzyjemności z powodu opuszczenia swojego stanowiska. No... ale kto nie wybrałby się na taką wyprawę. Szczęśliwy kupił po drodze placek jagodowy i zjadł go ze smakiem. Z rękami w kieszeniach mijał nudnych ludzi, którzy nie mieli w sobie nic fascynującego.
Dość szybko znalazł się w obrębie muru Rose. Oczywiście po raz kolejny zdziwił się widząc tak nagłą zmianę klimatu. Bogaci zawsze płacili każdą cenę by tylko zapomnieć o problemach, z którymi muszą się mierzyć wszyscy inni. Jest to niesprawiedliwe, ale cóż... Dosyć rozmyślania nad tym bo to nudne. Tsu nie przepadał za przeciętnymi ,,rzeczami,, choć nic do takich nie miał. Często myślał jak ciekawi mogą być zwiadowcy oraz jakie przygody by go czekały. Czemu do niech nie dołączył? Wyliczanka, najprostsza wyliczanka zadecydowała, gdzie chłopak spędzi resztę swojego życia. Sam niejeden raz został o to spytana o odpowiedź był szczera. Jedni reagowali śmiechem inni uznali go za debila. Cóż... bycie w żandarmerii nie jest takie złe. Jedyne co można powiedzieć to to, że prawie nigdy się nie walczy, a większość nawet nie chce wystawić nosa za mur. Zwiadowcy oczywiście z pogardą na nich patrzą... gdyby tylko poznali Tsu pewnie wzięliby go ze sobą.
Dotarł w końcu tam gdzie chciał, albo raczej tam gdzie mu się spodobało i usiadł pod drzewem. Mógł usiąść koło ławki, ale on wolał poczuć ziemię(tyłkiem??) Rękami przejechał po trawie i zamknął oczy plecami i głową opierając się o pień. Wszystko jest idealnie... gdyby tylko spotkał jeszcze kogoś do rozmowy. Do tej pory nie poznał kogoś bliskiego sercu, przyjaciół. Pewnie to ten uśmieszek oraz charakter.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Park   Czw Paź 10, 2013 8:08 pm

Mrok burzy, niczym końca świata zapowiedź idealnie współgrał ze złowrogim szkarłatem bezbarwnych tęczówek ukazujących krew płynącą pod nimi. Włosy koloru śniegu delikatnie powiewały na wietrze, wydając się być śmiercionośną zamiecią. Choć twarz koloru księżycowego pyłu, może nieco zmieszanego z krwią niewinnych, miała kształt buzi małego dziecka, to oblicze młodzieńca pełne było mroku, posępne, niczym ostatni widok tych, którzy przekroczyli bramy piekieł. Czy on ich nie przekroczył? Tak, każdy z nich przekraczał bramy piekieł, ze Skrzydłami Wolności na swych plecach kierując się w stronę raju. Czy to był opis powrotu czy wyjścia za mury? Każdy myślał o tym inaczej. Dla niego świat tak ciasno wypchany człeczą zgnilizną był piekłem, a tylko ci, którzy posiadali Skrzydła mogli wzlecieć ku rajskim ogrodom, pełnym zwierzyny i kwiatów, wolnych od ludzi. Cóż, sielankę burzył pewien mały szczegół, mianowicie tytani. Choć pewnie, gdyby nie oni to ta żądna pieniędzy i cielesności zaraza splamiła by również tereny niewinnych i czystych zwierząt. Lecz to właśnie przez nich jego brat nie mógł ujrzeć tego pięknego, czystego świata. To właśnie przez nich kiedyś prawie znalazł się w świecie umarłych. Dlatego też młodzieniec postanowił oczyścić świat dla swego brata. Sprawić, by mógł on bezpiecznie wyjść za mury, zamieszkać z nim w lesie pełnym wysokich drzew, zanim jeszcze ludzie zdążą zająć w nim miejsce po tytanach. Kto tak naprawdę był gorszy? Ci, którzy zabijali dla jedzenia, jedynie dla niego, czy ci, dla których każdy powód był dobry, by zabić? Kiedy zabijali tytani? Gdy chcieli pożreć człowieka. Kiedy zabijali ludzie? Gdy chcieli zjeść zwierzę, gdy przestraszyli się owada, gdy przeszkadzały im muchy, gdy nienawidzili, gdy walczyli, gdy się bronili... Powodów było tysiące. Więc, kto tak naprawdę był bestią? I po której stronie on sam stał? On żył jedynie dla jednej osoby. Choćby cały świat miał opustoszeć, choćby to on miał zabić każde istnienie gołymi rękami, to zrobi to, jeśli tylko jego brat go o to poprosi.
Młodzieniec uwielbiał park, ostoję natury z dala od ludzi. Lubił miejsca puste, pachnące zielenią. Tam nie czuł się tak odmienny. Wolał, gdy w okół niego było wiele gatunków drzew, każde inne, wiele zwierząt, różnych ras i maści, które nie zważały na to, że on różni się od nich, bo same były od siebie tak odmienne, niż gdy otaczali go ludzie, wciąż chcący być swymi idealnymi kopiami, dążący do powielania jednego wzorca niczym stad owiec idących na rzeź, którzy nienawidzili go tylko dlatego, że wyglądał inaczej niż oni. Delikatną dłonią dotknął pnia drzewa, powoli przejechał po nim, aż zerknął na to, co znajdowało się po jego drugiej stronie. Ujrzał ludzką sylwetkę, młodzieńca siedzącego pod drzewem. Przygryzł dolną wargę w złości. Nawet tu nie mógł uwolnić się od tej dwunożnej, nienasyconej zarazy! Z jedną walczył, drugiej unikał... Uznał, że jednak najlepsze jest to, co ma cztery łapy... A jak ma jeszcze wąsy i mruczy to już jest całkowicie idealne... A jak szczeka to może być pożywne. Coś, co mówi, jest jedynie denerwujące. Chciał odejść z dala od mężczyzny, lecz coś przykuło jego uwagę. Ukucnął, by przyjrzeć się ubraniu mężczyzny... Mundur żandarmerii? Tutaj? Wielki pan chce zobaczyć jak żyje sobie plebs? Jakie to niedorzeczne. Prawie się zaśmiał, zauważając, iż był tak blisko niego, że mógł poczuć delikatny zapach jagód unoszący się z jego ust, a on wciąż siedział bez ruchu. Jednak po chwili przypomniał sobie, że jest to całkowicie normalne. Był lekki, więc jego kroki były ciche, niezauważalne, a on sam tak jasny i niski wydawał się być złudzeniem. Ludzie albo nie zauważali go, albo ignorowali jego obecność uznając go jedynie za ducha czy halucynacje. Wciąż patrzył na mężczyznę, niczym na obiekt badań. Było to bardzo interesujące, ujrzeć żandarma w innej sytuacji niż podlizywanie się królowi. Nawet jeśli i tak migał się od swych obowiązków będąc w tym parku. Cóż, on właśnie robił to samo... Nazwijmy to badaniem rzadkich gatunków w niesprzyjających im warunkach. Choć sam był gatunkiem zagrożonym wyginięciem, jednak tu na pewno radziłby sobie tysiąc razy lepiej niż te królewskie pieski. On był orłem, który potrafił wzbić się ponad mury.
Powrót do góry Go down
Miyuki
Dowódca Oddziału Zwiadowców
Dowódca Oddziału Zwiadowców
avatar

Godność : Miyuki Françoise Le Blanc de La Valliere
Wiek : 21 lat
Płeć : Female
Orientacja : Hetero
Data przyłączenia : 02/10/2013
Liczba postów : 6

PisanieTemat: Re: Park   Pią Paź 11, 2013 2:00 pm

Kobieta mając chwilę westchnienia postanowiła uciec od chwilowego bałaganu i udać się w małą, a zarazem przyjemną podróż, która zakończyła się w pięknym i zielonym parku. Był on cichy i spokojny, żadnych niepotrzebnych cywili, którzy tylko, by marudzili. Wzięła jeden, głęboki wdech wdychając do nozdrza świeże powietrze. Rozchylając swe ramiona na boki rozciągając się przy tym delikatnie. Ubrana oczywiście była w swój służbowy mundur, który po części okrywał jej zielony płaszcz z dużym kapturem. Rozejrzała się spokojnie po parku jednak, póki co w oczy wpadali jej pojedynczy ludzie zajmujący się swoimi sprawami. Kroczyła dalej w głąb parku poszukując prawdzie nie wiadomo czego. Co mogło być z jednej strony dziwne, mimo to nie przejęła, by się opinią innych. Jej wzrok, który dalej przeszukiwał teren był obojętny i chłodny niektórzy cywile specjalnie unikali jej spojrzenia nawet jak wpatrywała się w nich przez chwilę. Była ona dziewczyną dość nietypową, bo emocje ciężko było z niej wyczytać. Zawsze ten sam wyraz twarzy, obojętny, zaspany. Chodź nie była takim ponurakiem na jakiego mogłaby się wydawać, bywały dni, w których było jej pełno, a z uśmiechem na ustach zaganiała innych do roboty, czy nawet innych spraw, które muszą wypełnić. Mimo, to dziś jakoś szczęściem nie tryskała cóż może, to przez ostatnie wydarzenia w jej życiu, które przewróciło całe jej życie do góry nogami? Westchnęła drugi raz poprawiając lekko swoje włosy po przez ciśnięcie gumki po obu stronach głowy i usiadła nieopodal na ławeczce odchylając delikatnie główkę do tyłu. W ten zauważyła dwójkę interesujących osób jedna z nich była na pewno zwiadowcą, co doskonale wynikało z jego uniformu, natomiast drugi..wytężyła swój wzrok mrużąc delikatnie brwi. Żandarmerii'a? Ten symbol widniał na kurtce tamtego mężczyzny, który wydawał się jej dość znany, mimo to nie mogła dokładnie dostrzec jego sylwetki. Podniosła głowę i odwróciła głowę w ich kierunku delikatnie wkładając wskazujący palec do ust zaciskając zęby na płytkach paznokci. - Czyżby, to nie Tsugaru - Pomyślała przez moment nie ekscytując się widokiem mężczyzny, a wręcz przeciwnie. Nie wiedziała czego tu szuka, powinien siedzieć na swoim terytorium, jeśli tak mogłaby, to ładnie ująć. Dłoń, która była delikatnie podniesiona opadła na oparcie ławki widząc zachowanie jednego z jej ''kompanów'' . Znała stosunki między dwoma tymi grupami i liczyła na nadchodzące potyczki między dwoma mężczyznami. Mimo, że jest dziś ogromnie leniwa będzie musiała zakończyć ewentualną kłótnie i wyprostować sprawę. Bo tak w sumie nie może być, prawda? Nie czekając w sumie na jakiekolwiek zaproszenie ruszyła, jednak ten swój tyłek i podeszła spokojnym, leniwym krokiem do mężczyzny zwany również jako Tsu, krzyżując dłonie pod swym krągłym biustem. Spojrzała na niego tym przebiegłym, złym wzrokiem. - Co cię tu sprowadza? - Oznajmiła melodyjnym,  a zarazem dziewczęcym głosem. W pewnej chwili zastanawiała się, czy ta osoba zdaje sobie sprawę, z kim rozmawia, bo ostatni raz, kiedy widziała go, to gdy miał może, zaledwie kilka lat? Cóż byli mali na pewno, a pamięć ludzi może czasami szwankować, jednak ona nie mogła od tak zapomnieć twarzy kogoś z rodziny, jednak jak będzie w przypadku tego pana? Tego nie wiedziała...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tsugaru
Straż Miejska
Straż Miejska
avatar

Godność : Tsugaru
Wiek : 19
Płeć : Male
Orientacja : Hetero
Data przyłączenia : 02/10/2013
Liczba postów : 7

PisanieTemat: Re: Park   Pią Paź 11, 2013 9:49 pm

Lewa dłoń chłopaka lekko głaskała trawę... było to bardzo fajne uczucie. Lekkie łaskotanie trochę go odprężyło, lecz po mimo zamkniętych oczu nie próbował zasnąć. Nawet był czujniejszy niż zwykle. Wsłuchiwał się w przepiękny śpiew ptaków, oraz kroki przechodzących trochę rzadko przechodniów. Z początku myślał, że powinien do kogoś zagadać, jakąś dziewczynę poderwać. Szybko jednak odrzucił ten pomysł. Nie bardzo widział siebie w tej roli, po za tym to byłoby raczej nudne. Westchnął głośno prawą ręką podrapał się po nosie. W pewnym momencie wydało mu się, że coś usłyszał... albo to fałszywy alarm? Miał również to jakże znane uczucie, iż ktoś go obserwuje. To przeczucie wzrosło jeszcze bardziej, kiedy miał zamknięte oczy. Przechylił lekko głowę czując lekki dyskomfort spowodowany przez bliznę pod szalem. Odtworzył jedno oko. O dziwo dość blisko ujrzał nieznajomego chłopaka. Wydał się być od niego niższy i... miał mundur. Tsu pomachał mu ręką u uśmiechnął się przyjacielsko.
-Witaj... coś się stało?- zapytał zwyczajnym miłym tonem. Wychylił się jeszcze bardziej by dojrzeć z jakiego jest oddziału. Zwiadowcy, no to będzie ciekawie. Albo będzie się śmiał, albo nastąpi prowokacja. Oczywiście możliwe, że chce tylko pogadać. To byłoby najlepsze, ale to jest raczej mało prawdopodobne. Każdy z żołnierzy wiedział jakie są stosunki pomiędzy żandarmerią, a zwiadowcami. On osobiście nic do nich nie miał, właściwie to on do nikogo nic nie ma. Toleruje każdego i mówi to co myśli. To może go kiedyś zgubić.
Oparł z powrotem głowę, ale tym razem z dwoma oczami lekko otwartymi.
Nie minęło dużo czasu jak kolejna postać wtargnęła w jego przestrzeń. Tym razem była to kobieta, poznał to po głosie. Po sekundzie skierował na nią wzrok. Wcześniej nie zwracała uwagi na przechodniów, albo przynajmniej na ich wygląd. Tym razem jednak skądś znał tą twarzyczkę.
-Co mnie tu sprowadza?... Nie wiem... Zwykłe chęci. Nigdy tu nie byłem, więc czemu miałbym tego jakże pięknego miejsca nie odwiedzić, to chyba normalne. A ty, i ty? Jakiś nalot na mnie szykujecie czy co?- powiedział dostrzegając, że i dziewczyna i chłopak są z tego samego... Zwiadowcy.
-Czy ja cię kiedyś nie spotkałem? Jakoś taką twarzyczkę kojarzę, tylko nie potrafię sobie przypomnieć gdzie ją widziałem.- zapytał kobietę, i zmarszczył lekko brwi. Zaczął szukać w swojej głowie tych rys twarzy. Zapewne było to bardzo dawno temu gdyż nie poznał jeszcze blisko nikogo ze zwiadowców. Możliwe, że był pijany, albo minął ją na mieście. Skierował wzrok na chłopaka obok. Obserwował ich z tym swoim uśmieszkiem. Ciekawe czy zareagują tak jak inni. Zaczną podejrzewać, że coś knuje. W sumie na to właśnie liczył. Ciekawa sytuacja, może nawet nowi znajomi. Choć to było bardzo odległe. Jego podstawowa broń leżała jakiś metr od Tsu. Nie miał potrzeby by po nią sięgać. Dobrze wiedział co musi zrobić w razie kłopotów, dlatego był zawsze spokojny, wyluzowany i radosny. Wstał, bo przecież nie wypada siedzieć kiedy wszyscy inni stoją nad nim.
-Jeśli was to interesuje... nazywam się Tsu. Znaczy Tsugaru.- rzekł szerze się uśmiechając.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Park   Nie Paź 13, 2013 12:40 am

Ujrzał piękną damę, niczym anioła ze skrzydłami białymi, jednak potężniejszego niż one, gdyż jedno skrzydło nieba sięgając, kolor jego nabyło. Przyglądał się lodowemu księciu, tuż obok niego umiejscowionemu i księżniczce niebios, spoglądającej ku niemu. A kimże on sam był pośród tych ludzi? Kim oni byli we własnych sercach? Tylko ludzie oceniają innych, on nie chciał być taki sam. Ignorował ludzkie relacje, ich nieznane wyniki. Chciał być jak kot, który sam swą drogę wybiera, właściciela swego jest panem, a ten wciąż jest szczęśliwy, myśląc, że kot jego jest pupilem i zabawką. Koty nie patrzą na to, gdzie który jakie ma łaty, czy jakiej jest rasy. On też chciał taki być. Mimo iż wiedział jakie są relacje grup tu zgromadzonych, to ani strony kobiety brać nie chciał bez namysłu, choć przyjacielem jego być powinna, ani tez bez powodu mężczyźnie życia uprzykrzać, choć wielu mu podobnych właśnie tak robiło. Spoglądał ku im obojgu z równym zainteresowaniem, gdy ujrzał oczy mężczyzny ku niemu skierowane. Usłyszał jego pytanie i zdziwiło go ono. Czemuż to mężczyzna tak się interesował tym, co wydarzyć jemu się miało?
- Czemu zakładasz z góry, że patrzę na Ciebie tylko dlatego, że musiało się coś stać? Czy przynosisz ludziom aż tak wielkiego pecha, że spojrzenie na Ciebie zwiastuje koniec? Jak machasz to przypomina to szczęśliwego pieska. Cieszysz się na mój widok, choć mnie nie znasz? Cóż, jesteś psem i psem pozostaniesz. Wierny i szczęśliwy jak mały kundelek. Przyjrzyj się orłom, póki możesz jeszcze widzieć coś poza czubkiem własnego nosa - cóż, albinos raczej nie przepadał za Żandarmerią, więc nie mógł powstrzymać się od tego typu komentarzy. Patrzył na niego z pogardą, niczym na psa goniącego własny ogon. Czy nie wiedział, że wchodząc na terytorium orłów zostanie przez nie rozszarpany? Róże trzymały się grzecznie swych korzeni, czemu więc ten pies zerwał się z łańcucha? Tylko orłom wolno wzlecieć i opuścić domostwa, opuścić mury. Mimo wszystko nie podszedł do damy barwami mu podobnymi przyodzianej, ani też nie odsunął się od mężczyzny pachnącego jagodami. Jedynie patrzył na niego surowo i nasłuchiwał słów kobiety.
Powrót do góry Go down
Miyuki
Dowódca Oddziału Zwiadowców
Dowódca Oddziału Zwiadowców
avatar

Godność : Miyuki Françoise Le Blanc de La Valliere
Wiek : 21 lat
Płeć : Female
Orientacja : Hetero
Data przyłączenia : 02/10/2013
Liczba postów : 6

PisanieTemat: Re: Park   Pon Paź 14, 2013 4:33 pm

Czarnowłosa spojrzała na mężczyznę, który umyślnie próbował sobie przypomnieć twarz dziewczyny. Jednak, to bez skutku. Westchnęła ciężko zakładając dłonie na kark i spoglądając na moment w błękitne niebo. Wzrok zastygł jej w jednym punkcie, póki nie odezwał się drugi. Kantem oka spojrzała na niego i uśmiechnęła się pod nosem opuszczając dłonie wzdłuż swego ciała. Uważnie przysłuchała się jego wypowiedzi i prychnęła pod nosem. Wypowiedź chłopaka wydawał się z pozoru śmieszna, ale prawdziwa. Oczywiście, ona nie miała nic do żandarmerii, ale czasami faktycznie potrafili człowieka wkurzyć. Mimo, to odstawiła nerwy na wozy i zajęła się rozmową dwójki osób. Delikatnie dłonią przejechała po swoich włosach układając je ponownie. Była kobietą i miała fioła na punkcie swoich włosów, czy też wyglądu. Ale wracając do wydarzeń, które mają tu miejsce dziewczyna spokojnie postawiła nogę za siebie, a dłonie skrzyżowała pod biustem. Oczy skierowała, to raz na Saulius'a, a raz na Tsu. Mimo, że się przedstawił ona machnęła ręką przed jego twarzą jakby przerywając. - Na prawdę z ciebie idiota, jeśli nawet własnej rodziny nie potrafisz rozpoznać. - Westchnęła zawiedzionym, a za razem zirytowanym głosem. - Mi-yu-ki - przesylabowała swe imię przybliżając swą twarz do twarzy kuzyna wbijając ten swój wzrok w jego oczy. Nie stojąc tak dłużej wyprostowała się spoglądając dalej na Tsugaru. Chłopak stojący obok niej raczej powinien znać jej imię w końcu jej ranga była dobrze znana w zwiadowcach, ale jeśli się myliła, to trudno.

//sorrki coś weny nie ma, a trzymać nie chce dłużej kolejki. //

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tsugaru
Straż Miejska
Straż Miejska
avatar

Godność : Tsugaru
Wiek : 19
Płeć : Male
Orientacja : Hetero
Data przyłączenia : 02/10/2013
Liczba postów : 7

PisanieTemat: Re: Park   Sro Paź 16, 2013 5:21 pm

Słowa chłopaka wlały się do jego głowy powoli tak by zrozumieć jego wypowiedź. Pies?! Ja się pytam pies?! Hmm jego zdanie na mój temat zostało osądzone po jednym geście ręki uśmiechu i pytaniu. Naprawdę interesujące.
-Dlaczego sądzisz, że jeśli coś się dzieje to musi to być złe i zwiastować... ble ble ble. Czyli wystarczyło powiedzieć, że gapisz się bez przyczyny. A co do PSA! To na pewno nie będę porównywany przez orła który choć wznosi się wysoko nie ma jednak zielonego pojęcia o życiu tych jak ich zwiesz... psów. Choć... no dobra niektórzy to są takimi hmmm jak by to określić. No powiedzmy że są zwykłymi kapciami, pleśniaki, idioci, tchórze. Cokolwiek tam chcesz. Ale wiesz... miło cię poznać, przynajmniej wiem, że jesteś identyczny jak ten twój...- aaa i tak nie zrozumie.
-Skoro niczego nie chcesz, a nic się nie stało, to może chcesz pogadać? Lub jak wolisz... postój sobie i popatrz.- Jak Tsu zawsze daje szanse ludziom, tak ten wyjątkowo tej szansy nie chciał zyskać. Tsu zwrócił wzrok w kierunku Miyuki. Oczywiście był gotowy na każdy atak skierowany na jego osobę.
Miyuki! Ale kto to jest? Rodzina? Przecież ja... Zaraz zaraz. Pomyślał i zbliżył niebezpiecznie swoją twarz do dziewczyny. Patrzał tak przez kilka sekund po czym niesamowicie szybko uściskał ją. To było okazanie jego radości, jak i przeprosin.
-Wybacz! Ja naprawdę nie mam pamięci do twarzy, a zwłaszcza jeśli nie widzę jej ponad kilka lat. Tak bardzo się cieszę, że cie widzę.- Mówił wciąż przytulając kobietę. Może to było dziwne albo coś w tym stylu, jednak Tsu był bardzo zadowolony i szczęśliwy. Nie widział własnej rodziny od dawna. A rodziców...
-Ej... ile ty masz lat kobieto?!- zapytał z otwartymi ustami powoli oddalając się od kuzynki. Nie wyglądała tak jak ją zapamiętał. Był piękną kobietą, a skoro dostała się do zwiadowców to... musi być naprawdę silną dziewczyną. Był od niego wyższa i wyglądała na trochę starszą. Był już na pewno po 20.
-Mam tylko nadzieję, że nie uważasz mnie za psa? A nawet jeśli to... nie porównuj mnie do nich przy mnie. -rzek z uśmiechem. Mimo, iż to była jego kuzynka to... sam fakt, iż należała do zwiadowców nie był zbyt radosny. Zapewne uważa iż każdy z żandarmerii to ciota. Cóż...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Park   Czw Paź 17, 2013 1:46 am

- Rzadko zjawiacie się poza bezpiecznym swym schronieniem, niczym szczury ukryte w kanałach. Jeśli szczury wyjdą na ulice, oznacza to, iż rozpoczęła się zaraza. Cóż więc mam myśleć, gdy widzę Ciebie tutaj? Ach, wyobraź sobie widok szczura nabitego na pazury sokoła, ofiarę schwytaną przez łowcę... Choć muszę przyznać, że wydajesz się być zaskakując inteligentny jak na kogoś, kto nie potrafi ani zapuścić korzeni, ani wzlecieć ku niebu, kogoś, kto pozostaje zawsze w nicości. Zastanawia mnie, czemuż to wybrałeś życie w próżni/ Nie wydajesz się być pozbawiony woli życia jak inne podobne Tobie istoty. Jesteś nad wyraz interesującym stworzeniem... Może z psa awansujesz na osła, ale musisz na to jeszcze zasłużyć - młodzieniec patrzył na niego beznamiętnie, zupełnie jak w swym porównaniu... Sokół rozpościerał skrzydła na niebie, rzucając cień na mysz ukrytą w zbożu. On musiał na nią polować, gdy ona miała w okół siebie tyle jedzenia. Lecz, zastanówmy się, które z nich było na przegranej pozycji... W alegorii to tej wizji, wyobraził sobie katapultę wyrzucającą pijanych Żandarmów za mur. Przymusowy wieczny urlop za niesubordynację, a przy okazji zajęcie dla Tytanów, by nie kręcili się zbyt blisko muru. Czyż to nie idealne rozwiązanie? Tego jednego, który był tuż przed nim, może jednak by pozostawił... Jako zabawkę... Był taki wyjątkowy, niecodzienny, w dodatku spokrewniony z jedną z tak pięknych istot, o skrzydłach prześlicznych. Mysz nie może być rodziną sokoła, więc i ten młodzieniec musiał być kimś więcej niż szczur. Cóż, uznajmy go za wróbla. Szkarłatne oczy przyglądały się temu spotkaniu. Ach, jakże n chciał znów ujrzeć brata swego! Czuł lekkie ukłucie w piersi, gdy widział ich radość, a był tak daleko od tej jednej osoby, którą chciał uszczęśliwić. Stał samotnie pod drzewem, gdy ta dwójka patrzyła sobie w oczy. Nienawidził samotności, choć tak bardzo ją kochał. Może raczej... Uwielbiał być sam, z dala od wszystkich ludzi, lub gdziekolwiek, ważne by z bratem, ale nienawidził patrzeć na cudze szczęście, gdy nie mógł spojrzeć w najwspanialsze na świecie oczy.
Powrót do góry Go down
Miyuki
Dowódca Oddziału Zwiadowców
Dowódca Oddziału Zwiadowców
avatar

Godność : Miyuki Françoise Le Blanc de La Valliere
Wiek : 21 lat
Płeć : Female
Orientacja : Hetero
Data przyłączenia : 02/10/2013
Liczba postów : 6

PisanieTemat: Re: Park   Czw Paź 17, 2013 10:33 pm

Czarnowłosa spoglądała spokojnym, a zarazem głębokim spojrzeniem w stronę Tsu. Czuła się nieco niepewnie i niekomfortowo jako, że dawno nie widziała i nie rozmawiała z chłopakiem. To jak dawno zapomniana znajomość i na nowo zaś odbudowywana. Mimo to swoje kobiece spojrzenie przeniosła na chłopaka, którego słowa płynęły niczym z dawnej księgi. Były one płynne i ciekawe na swój sposób. Rzadko spotkała ludzi z tak bogatym słownictwem. Uśmiechnęła się w kącikach ust i pochyliła się delikatnie w prawą stronę chowając dłonie za siebie. Poczuła delikatny wiatr, który swobodnie kołysał jej płaszczem i włosami w jednym kierunku. Był to wiatr z zachodu, przyjemny, ale zarazem chłodnawy. Przeszły ją minimalne dreszcze, które zaraz minęły. Zanim się zorientowała mężczyzna zakończył swój jakże długi dialog nie odzywając się już nic. Cóż jej mina w tym momencie była obojętna, nie wyrażała żadnych emocji tak jakby cały świat miała w tym momencie gdzieś. Nawet gdyby ogłoszono atak tytanów, ona była by spokojna. No bo po, co panikować i siać strach wokół ludzi?  W końcu w każdej chwili mogła wzbić się w powietrze niczym orzeł jak ładnie określił jej ''kolega'' z grupy. Obalić zagrożenie i żyć dalej w spokoju ducha, mimo to przerwała swe myślenie czując na sobie dotyk mężczyzny. Rozszerzyła swoje źrenice z początku lekko zdezorientowana. Delikatnie odepchnęła się od Tsugaru -  Poczekaj - Zaczęła lekko jąkając się. Dawno w sumie nie czuła na sobie dotyku kogoś z rodziny. Może było to szokujące, ale za pewne przyjemne. Czuć, że ponownie kogoś ma obok siebie. Jej wzrok na moment uciekł od spojrzenia mężczyzny. -  Jesteś nachalny i nie kulturalny, pytać damę o wiek! Policz sobie w końcu jestem starsza o dwa lata - Oznajmiła nieco z naburmuszoną, słodką miną niczym małe dziecko. Skrzyżowała dłonie pod biustem odwracając głowę w drugą stronę tak by na moment zawiesić wzrok na Saulius'u. Coś mało komunikatywny jest ten chłopak, a szkoda bo naprawdę mogło być ciekawie. Jednak zastanawiała się czy nie zagadać o czymś. Wzięła kilka wdechów - Ej ty jak cię zwą - Dodała donośnym tonem nie spuszczając w tym momencie swego wzroku z chłopaka. Miała dobrą pamięć, a chłopaka w sumie widzi może któryś raz tak przelotnie. Może czas najwyższy zapoznać się z innymi? Gdy na moment spuściła wzrok przypomniało się jej, że kuzyn zadał jej dość ważne pytanie. Nie odwracając głowy w jego stronę odrzekła -  To, że wyrobiliście sobie taka opinię u zwiadowców to nie moja wina. Ale ja na razie nie mam zamiaru rzucać złych słów, które mogę kiedyś żałować- Jej odpowiedź była krótka, ale poważna. Nie chciała kłamać, czy też w jakiś sposób owijać w bawełnę, to nie w jej stylu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tsugaru
Straż Miejska
Straż Miejska
avatar

Godność : Tsugaru
Wiek : 19
Płeć : Male
Orientacja : Hetero
Data przyłączenia : 02/10/2013
Liczba postów : 7

PisanieTemat: Re: Park   Sob Paź 19, 2013 7:14 pm

/Wybaczcie... mam trochę problemów z internetem. Moja aktywność spadnie znacząco. Piszę z telefonu :/

-Rzadko wychodzimy... wiesz, od bardzo dawna podoba mi się ten obszar. Byłem ty niejeden raz gdy tylko mogę i jestem wstanie cieszę się ładnymi widokami, lub zwykłą odmiennością jaka tu panuje. Raczej masz rację, przynajmniej co do mojej odmienności. Nie czuję się tam w pełni spełniony, ale cóż... jestem tam gdzie jestem. A skoro lubisz zwierzęta to... wyobraź mnie sobie jako jednorożca który swym rogiem przybija się przez każdy mur. Uff ale wymyśliłem... Mur nie jest dla mnie przeszkodą, ani schronieniem. Jestem tam gdzie mi odpowiada, a z racji tego, że rzadko mi coś odpowiada to... wędruję sobie po w miarę ,,ludzkiej,, strefie bez zbędnych tytanów. - powiedział często zastanawiając się z lekkim uśmiechem. Czyżby jednak przekonał do siebie jakiegoś zwiadowcę? Wątpliwe, aczkolwiek wykonalne. Zwrócił się do kuzynki.
-No tak... stary koń... orzełek z ciebie. Tylko mi nie wypominaj, że jesteś starsza tak jak to kiedyś robiłaś.- powiedział żartobliwie i podrapał się po głowie. Oczekiwał jeszcze odpowiedzi na kolejne pytanie. Uzyskał ją w miarę...
-I bardzo dobrze. Przecież nie da się o mnie powiedzieć niczego złego.- rzekł z tym swoim podejrzanym uśmieszkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Park   Sob Paź 19, 2013 11:15 pm

(Mam nadzieję, że wkrótce będziemy mogli częściej podziwiać Twą ogromną inteligencję i urok osobisty. Dbaj o siebie i się nie przemęczaj, dobrze?)

Przyglądał się mu badawczo, a jeden z kącików jego ust uniósł się nieznacznie. Można by było nazwać ten grymas uśmiechem, gdyż rzadko kiedy okazywał jakiekolwiek emocje, więc już tak maleńka ekspresja była czymś wyjątkowym. Spoglądał z zaciekawieniem na młodego mężczyznę i piękną damę. Cóż to była za wyjątkowa para! Niespotykany dotąd okaz inteligentnego żandarma wraz z potężną damą o twarzy dziecka! Gdy spoglądał na mundur tejże kobiety zauważył iż jest ona od niego starsza stopniem. Cóż, zapewne mógłby mieć nieco skomplikowaną sprawę swej bytności w oddziale, gdyby to on zadał pytanie jej wiek. A dzięki temu słodkiemu szczurkowi odpowiedź znał, a pytać nie musiał. Czasem jednak te bezbronne stworzonka są do czegoś przydatne.
- Pamiętaj jednak, zieleninko, że uderzając głową w mur prędzej odbierzesz sobie świadomość niż przebijesz drogę na wolność. Jednak, widzę, że potrafisz znaleźć anioła, którego objęć możesz się czepić, by wraz z nim wzlecieć ponad mury. Pamiętaj jednak, że koń latać nie umie, a nawet jednorożce toną w bagnach. Omijaj je więc i pozostań na swych polanach. Chyba, że zawrzesz pakt z orłem, który wskazywać Ci będzie bezpieczną drogę - podszedł do tej dwójki i delikatnie podrapał młodzieńca za uchem, niczym małego kotka. Spojrzał w oczy damie prześlicznej. - Imię me Saulius brzmi. Zaszczytem dla mnie ujrzeć damę potężną tak i z siły swej jak i imienia znaną sercom wszystkich tych, którzy na plecach Skrzydła Wolności piastują. Panno Miyuki - skłonił się przed nią, dłoń jej ujmując i muskając ustami swymi - Wielką radość daje mi ujrzenie panny tak wspaniałej - grzeczność, przymilność, czasem to one są podstawą sukcesu. Daj szczęście swemu przełożonemu, a jego serce nie pozwoli mu zadać Ci cierpienia. Chciał jak najszybciej stanąć na jak najwyższym szczeblu tej paranoidalnej drabiny sukcesu, lub w garść złapać tego, kto wysoki urząd piastuje, by kontrolować orłów wyloty, by móc być za murem jak najczęściej. Nienawidził tej klatki. Nie był nigdy słowikiem, który śpiewa, gdy mu każą. Był orłem, który starannie dobierał swe ofiary.
Powrót do góry Go down
Miyuki
Dowódca Oddziału Zwiadowców
Dowódca Oddziału Zwiadowców
avatar

Godność : Miyuki Françoise Le Blanc de La Valliere
Wiek : 21 lat
Płeć : Female
Orientacja : Hetero
Data przyłączenia : 02/10/2013
Liczba postów : 6

PisanieTemat: Re: Park   Wto Paź 22, 2013 7:41 pm

Miyuki stała spokojnie ze skrzyżowanymi dłońmi pod biustem. Delikatny wiatr kołysał jej długimi, a zarazem lśniącymi włosami. Przeczesała delikatnie grzywkę, która delikatnie zasłoniła jej duże oczy. Uśmiechnęła się w kącikach ust i westchnęła ponownie. Wysłuchiwał się każdych słów mężczyzn, nie podobało się jej stosunki między dwiema ''grupami''. Cóż ona jednak nie mogła na, to zaradzić. Chodź ich słowa nie były też zbyt mocne, by wtrącać swoje kilka groszy. Mimo to spojrzała na chłopaka, który przedstawił się jako Saulius.. delikatnie zmarszczyła brwi. - Nie traktuj go w ten sposób - A jednak warknęła lekko. Może również nie przepadała za Żandarmerii'a, ale tak traktować kogoś z jej rodziny nie może pozwolić. W jej głosie było dość wyszczególniony oburzony głos. Nawet, gdy pocałował ją w dłoń jej twarz nie zmieniła swego nieco zadowolonego wzroku. Gdy wsadziła dłoń do kieszeni odwróciła się do Tsu - Taaa orzeł, więc kuzynku ja rozwinęłam skrzydła na tyle ile było to możliwe i właśnie patrzysz na dowódcę odziały zwiadowców, a jak tobie kariera idzie? - Dodała nieco cynicznym głosem przykładając dłonie do bioder, delikatnie unosząc główkę do góry. - Wydoroślałam z takich zabaw. Teraz inaczej patrzę i zachowuje się jednakże mam nadzieję, że ty również dojrzałeś. - Powiedziała spokojnie ponownie wracając na moment wzrokiem na Sauliusa. - A co do Ciebie.. mam nadzieję, że często nie szukacie zaczepek u żandarmerii? Nie chce potem słyszeć, że sprawiacie same problemy. - Dodała również spokojnie jednak nieco poważniej. Musiała jakoś trzymać niektórych na smyczy, by nie rozbrykali się niepotrzebnie, bo nie miała zamiaru nadstawiać karku.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Park   

Powrót do góry Go down
 
Park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Shingeki no Kyojin (Attack on Titan) :: Mur Rose :: Dystrykt Karanese-
Skocz do: