IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sophie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Sophie
Prawa ręka Dowódcy Oddziału Stacjonarnego/Admin
Prawa ręka Dowódcy Oddziału Stacjonarnego/Admin
avatar

Godność : Sophie Eberl
Wiek : 19
Płeć : Female
Orientacja : Biseksualna
Data przyłączenia : 17/09/2013
Liczba postów : 46

PisanieTemat: Sophie   Sob Wrz 21, 2013 5:31 pm

Godność: Sophie Eberl
Wiek: 19 lat
Orientacja: Biseksualna
Dystrykt: Stohess
Grupa: Oddział stacjonarny
Ranga: Prawa Ręka dowódcy
Umiejętności: Jej umiejętności planowania i strategii są na bardzo wysokim poziomie. Jest osobą pomysłową i ma wielką wyobraźnię, co tylko pomaga jej w zadaniach. Jest utalentowaną głową każdego dobrego planu, który wcielają w życie różne oddziały. Wszystko robi z wielką dokładnością i precyzją, jeśli coś nie jest zrobione idealnie – lepiej, żeby w ogóle nie powstało. Dziewczyna całkiem nieźle radzi sobie w walce, jednak nie jest orłem. Jej wielkim atutem jest szybkość i podejmowanie trafnych decyzji.
Dzięki matczynemu wychowaniu zna podstawy i tajniki medycyny, właśnie dlatego wstąpiła do oddziału stacjonarnego. Potrafi również gotować, gdyż została wychowana na przyszłą panią domu.

Wygląd:
Sophie odziedziczyła swoją urodę po matce. Typowa  blondi o niebieskich oczach, spróbuj jednak nazwać ją głupiutką, a może kosztować Cię to głowę. Jej oczy przypominają dwa duże szlachetne kamienie – topazy. Jasnoniebieskie, idealnie podkreślone dzięki koronie długich i gęstych, czarnych rzęs. Jest dumną posiadaczką długich, opadających kaskadami na plecy, włosów o najjaśniejszym blond kolorze. Kiedy padają na nie promienie słońca ich kolor mieni się niczym płynne złoto.
Dziewczyna nie jest wysoka, choć do kurdupli też nie należy, mierzy równo metr siedemdziesiąt, czyli całkiem optymalnie jak dla płci pięknej. Jest drobną i szczupłą osóbką, jednak nie można jej zarzucić braku kobiecych kształtów. Jej ciało ma rysy dosyć sportowe, jak przystało na ciągłe treningi. Może wydawać się bardzo krucha i delikatna, jak gdyby przy lekkim dotyku miała się rozpaść na miliony odłamków. Jej skóra koloru alabastrów idealnie pasuje do twarzyczki o łagodnych rysach i kształcie serca.
Kanapa ma na sobie zazwyczaj mundur odpowiedni dla oddziału, w którym się znajduje. Jej włosy spięte są wówczas w koński ogon wysoko na głowie, żeby nie utrudniać walki. Gdy jednak nie pełni służby, nosi luźną, jasnoróżową sukienkę i balerinki.

Charakter:
Charakteru Sophie nie da się opisać jednym zdaniem. Można o niej jedynie powiedzieć, że jest zmienna jak ocean, a zarazem tak samo piękna i okrutna. Najprawdopodobniej jest to spowodowane jej huśtawkami nastroju i problemami z psychiką, które od dawna nęka jej drobne ciałko. Oczywiście dziewczyna nie ma o nich bladego pojęcia, uważa się za absolutnie normalną, nie zwraca uwagi na swoje stany depresyjne, rządzę mordu, samo destrukcyjne zachowania, te można przecież łatwo wytłumaczyć, zazwyczaj.
Dziewczyna może być niemiła i wredna, gdy tylko jest nie w humorze, albo ktoś ją czymś urazi. Bez powodu potrafi na kogoś naskoczyć, albo skreślić go nie poznając choćby jego imienia ówcześnie. Oczywiście bywają też chwile, gdy zachowuje się miło i przyjaźnie, jednak są zazwyczaj ulotne, chwilowe, spowodowane impulsem, które nie trwają długo i pojawiają się naprawdę nie często. Nie jest typem lekkoducha, raczej pełni funkcję osoby odpowiedzialnej nie tylko za siebie, ale też za ludzi wokół. Jaka jeszcze jest? Często dziecinna. O dziwo mimo swojej rangi, reputacji i talentu Sophi potrafi zachowywać się jak dziecko. Uwielbia wszelkiego rodzaju zabawy: od chowanego po kalambury, jednak nienawidzi przegrywać, ba! Ona nigdy nie przegrywa, a jej chore gierki zawsze mają jakieś dziwne i niebezpieczne podteksty. Może akurat zechce pobawić się w odrąbywanie głów tytanom, tak dla zabawy? Zadawanie się z nią, to jak podpisanie paktu z diabłem.
Charakterystyczną jej cechą jest umiejętność planowania. Jest świetnym strategiem, potrafi precyzyjnie przewidzieć co może się wkrótce stać. Wyobraża sobie siebie w roli szachisty: świat jest jej szachownicą, a ludzie zwykłymi pionkami, którymi potrafi manipulować. Jest dobrym graczem, w końcu praktyka czyni mistrza. Cechuje się niepowtarzalną pomysłowością, która tylko ułatwia jej planowanie, ma do tego wrodzony talent. Kłamczucha też z niej całkiem niezła. Przekona każdego do tego, co chce, nawet jeśli miałaby się rozpłakać, co traktuje jako doskonałą i niezawodną technikę. Zamienia się wtedy w malutką i bezbronną dziewczynkę, żeby wzbudzić w innych litość, lepiej uważaj, bardzo prosto jest dać się nabrać, a skutki mogą być tragiczne!
Mściwa, jest to cecha, na którą powinien uważać każdy szanujący się osobnik. Dziewczyna łatwo zapomina krzywdy, pozornie wybacza i odpuszcza winy, jednak nigdy nie zapomina nazwisk oprawców. Ma bardzo dobrą pamięć, a sprawiedliwości musi być zadość. Co najważniejsze potrafi być również łagodna i delikatna. Jest bardzo wrażliwą i uczuciową osobą. Mimo to wszystkich złych rzeczy, które o niej napisałam, pamiętaj, że gdzieś tam nadal istnieje ta słodka dziewczyna, choć bardzo dobrze ukryta.
Na zakończenie mogę zdradzić, że dziewczyna zawsze się uśmiecha, a tak słodki i uroczy uśmiech nigdy nie opuszcza jej buźki, choć nie zawsze oznacza to coś dobrego.

Historia:
Za dwadzieścia dwudziesta czwarta. Tik, tik, tik wskazówki tykały bez przerwy i bez wytchnienia, jak gdyby od tego miało zależeć ich życie. Nikt nigdy nie wyjaśnił im, że to co robią jest bezsensowne? Nikt nigdy nie uświadomił je, że tykają na marne? A może zwyczajnie one nie chciały słuchać, robiły to w co wierzyły, były głuche na słowa innych i nigdy nie chciały przestać. Leżałam w bezruchu wpatrując się w szarą plamę na suficie. Z początku niewiele światła wpadało przez źle zaciągnięte żaluzje, jednak z czasem księżyc wschodził coraz wyżej po niewidzialnej drabinie, jak gdyby chciał dotknąć gwiazd, a światło przesuwało się w moją stronę, aż w końcu zaczęło razić mnie w oczy. Blade, białe, kościste światło, które przysłaniało widok tego, co kryło się w ciemności.
Nie mogę powiedzieć, że nie słyszałam krzyków za oknem. Oczywiście zdawałam sobie sprawę, że coś jest nie tak, jednak ciągle dręczyło mnie jedno pytanie „ co to ma wspólnego ze mną?”. Przecież byłam jeszcze młoda, nikt nigdy nie wymagał ode mnie angażowania się w sprawy dorosłych. Traktowano mnie jak niesforną młódkę, która to za bardzo pyskowała, miała posiniaczone nogi z powodu ciągłych zabaw z chłopcami w swoim wieku. Jednak tak to jest, jak ma się brata i jego kolegów. Chłopaczara, często tak na mnie mówili, ale wiedziała, że nie tego oczekiwali ode mnie rodzice. Idealne córeczki się tak nie zachowują. Mama często powtarzała, żebym dorosła i pomogła jej w domu, że kiedyś przyjdzie jakiś pan i weźmie mnie za swoją żonę, a ja będę musiała być mamusią vol 2. Oczywiście nikt nigdy nie pytał mnie o zdanie, a ja też nie protestowałam, bo to i tak nie miało sensu.
Tej nocy jednak, leżałam czekając na nieuniknione. Przewidziałam ten moment, gdy ojciec wpadł do mojego małego pokoiku i niemal siłą wytargał z łóżka. Nie wiem jak znalazłam się w pokoju brata, pamiętam tylko mocny i pewny uścisk mamy na moim ramieniu, jak gdyby chciała dodać mi otuchy i jednocześnie pozbawić ręki. Nie pamiętam o co dokładnie chodziło. Wszyscy się kłócili i krzyczeli, a ja byłam w stanie jedynie liczyć swój nierówny oddech: 1, 2, 3 wdechy…
Potem wszystko potoczyło się bardzo szybko. Ojciec zabrał Gareya, a matka zamknęła się w sypialni i płakała długo. Wiem jedynie, że czas nieubłaganie płynął dalej i nie przyniósł nam nic dobrego.

***

Żałosne łkanie i błagania nie zdały się na nic. Widziałam przed sobą mamę siedzącą na krześle. Miała twarz ukrytą w dłoniach, a jej ciałem wstrząsały kolejne konwulsje, jak gdyby miała wypluć wszystkie wnętrzności. Dawno nie widziałam jej w takim stanie, wyglądała okropnie. Jej chude ramiona unosiły się i opadały przy każdym wstrząsie, który przechodził przez jej ciało.
Do mnie niestety nie docierała ta wiadomość. Tak ojciec zginął za murami w walce. Byłam w stanie tylko stać w kącie pokoju i przyglądać się tej scence, jak gdybym była w kinie. Dwóch mundurowych, jeden trzymający w ręce skrawek materiału. Nie byle jaki skrawek, tylko skrzydła zwiadowców, te które nosili na plecach. Wtedy jeszcze nie rozumiałam dlaczego przyniósł nam tylko coś takiego, a gdzie znajdowało się ciało? Teraz oczywiście wydaje mi się to absurdalnie śmieszne, przecież Tytani pożarli je doszczętnie. To takie proste, przecież nie przynieśliby nam gnijące, śmierdzącej i obślizgłej ręki.
Jeden z panów głaskał mamę po plecach, ona jednak w ogóle nie zwracała na to uwagi, jak gdyby nie kontaktowała z otoczeniem. Pewnie pogrążyła się w rozpaczy i wyłączyła wszystko inne. Co teraz będzie ze mną? Przemknęło mi przez głowę, jednak odgoniłam od siebie wszelkie wątpliwości. Nie było mi smutno, ani przykro. Powinno? Jeden j ten sam pan uśmiechał się do drugiego i ze współczuciem mówili do mamy, jak gdyby bali się, że spłoszą dzikie zwierze. Nie dotykajcie jej, krzyczały moje mięśnie i wszystkie myśli. W końcu jeden chwycił ją za włosy śmiejąc się w niebo głosy. Nikt nie będzie żałował, nikt się nie dowie, nikomu nie będzie szkoda – powtarzali jak modlitwę, gdy rozbierali ją do naga. Nagle całą tą szamotaninę przerwał przeraźliwy krzyk. Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę, że wydobywał się z mojego gardła. Potem wszystko działo się już bardzo szybko. Ktoś podszedł do mnie, pogłaskał po buzi. „Jesteś śliczną dziewczyną. Jeszcze się zobaczymy”, udało mi się usłyszeć, zanim nie roztrzaskał mojej głowy o ścianę, a przeraźliwy ból nie powalił mnie na ziemię pozbawiając tchu i widzenia.
Nie wiem jak długo byłam nieprzytomna i ile razy jeszcze powtórzę ‘ nie wiem ‘ . Dopiero teraz zdaje sobie sprawę jak wiele rzeczy mi umknęło przez ten cały czas. Umiejętności mówienia i poruszania się wróciły dopiero po czasie. W końcu udało mi się wstać o własnych siłach i spojrzeć na ten obraz rodem z horroru. Nasz dom, albo to co z niego pozostało, wyglądało jak pobojowisko. Wszystko co drogocenne zostały wyniesione, a cała reszta zniszczona w pył. Dopiero po chwili zwróciłam uwagę na najistotniejszy szczegół. Jakaś mizerna, czerwona postać leżała na podłodze. W powietrzu unosił się zapach seksu i odór śmierci. Mama leżała nieruchoma, a jej twarzy wykrzywiał ból. Oczy szeroko otwarte wpatrywały się we mnie z niemym błaganiem o pomoc. Wtedy odwróciłam się i zwymiotowałam po raz pierwszy tego nowego, słonecznego dnia.

***

Jedni składali mi gratulacje, inni patrzyli z zawiścią. Cóż ojciec powinien być ze mnie dumny, choć nie takie były jego plany odnośnie mojej przyszłości. Dołączyłam do jednego z oddziałów i dzięki ciężkiej pracy i wrodzonemu talentowi udało mi się zostać kimś. Nie wiem czemu wybrałam taką ścieżkę. Najprawdopodobniej chciałam zbliżyć się do brata, a nie patrzeć bezczynnie jak on walczy, a ja nie potrafię mu pomóc. Mimo wszystko udało mi się przeżyć i nie mam zamiaru umierać już wkrótce.

Ciekawostki:
• Jej bratem jest Garey.
• Obydwoje rodzice nie żyją.
• Jej uroda przyciąga wzrok nie jednego adoratora.
• Mimo młodego wieku awansowała na wysokie stanowisko.
• Jest znakomitym strategiem.
• Ma problemy z psychiką i emocjami.
• Boi się dotyku po tym, co zrobiono jej matce.
• Czasami zachowuje się jak typowa feministka.
• Uwielbia koty i czekoladę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Garey
Zwiadowca/Admin
Zwiadowca/Admin
avatar

Godność : Garey Eberl
Wiek : 19
Płeć : Male
Orientacja : ... ummm... tak
Data przyłączenia : 17/09/2013
Liczba postów : 44

PisanieTemat: Re: Sophie   Sob Wrz 21, 2013 5:45 pm

Mama Q.Q Dlaczego nikt mi nie powiedział? Dlaczego?! Jesteście okrutni!

I Akcept tak w ogóle xD

_________________

It's like a fire 'cause when I start it
I can't control it and I burn myself


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://shingekinokyojin.forumpolish.com
 
Sophie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Shingeki no Kyojin (Attack on Titan) :: Informacje :: Karty Postaci :: Karty akceptowane-
Skocz do: