IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Rzyganie ciachanie eksperymentowanie czyli cały ja

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Corvo
Dowódca Oddziału Badawczego
Dowódca Oddziału Badawczego
avatar

Godność : Corvo Attano
Wiek : 32
Płeć : Male
Orientacja : hmmm?
Data przyłączenia : 21/09/2013
Liczba postów : 9

PisanieTemat: Rzyganie ciachanie eksperymentowanie czyli cały ja   Czw Wrz 26, 2013 4:43 pm

Godność::  Corvo Attano

Wiek: 32 lat

Orientacja: Niektórzy mówią, że jest on aseksualny, a sam Corvo nie widzi w tym sensu  nie chce bardziej się przywiązać do osoby, którą może stracić

Dystrykt: Trost

Grupa: Zwiadowcy

Ranga: Dowódca oddziału Badawczego takk fajnie od czasu do czasu pogrzebać tytanowi w  tył…

Umiejętności: cóż Corvo posiada wiele umiejętności przydatnych bardziej i mniej. Jedną z najważniejszych umiejętności jest to ze swoją beznamiętną miną potrafi wkurzyć nawet  najtwardszego delikwenta. Do tego dochodzi akrobatyka.  Prócz cech fizycznych na wysokim poziomie, i podstawowych rzeczy. Opanował także trójwymiarowy manewr do perfekcji. Jego umiejętności walki bronią oraz wręcz są wysokie, lecz używanie broni palnej to inna bajka… ważne że flary potrafi wystrzelić. Jednym słowem  jest to chodząca maszyna do zabijania. Jedną z  jego najważniejszych umiejętności to trzeźwe  myślenie w nawet najgorszych sytuacjach. Prócz imponujących  zdolności bojowych, jest zainteresowany tytanami jak powstale z chęcią zrobił by jakiemuś sekcje i pogrzebał tu i tam… dlatego został wyselekcjonowany na dowódcę oddziału badawczego

Wygląd: Corvo jest mężczyzną  wysokim, mierzy sobie 189 cm. Jego sylwetka jest muskularna, waży 80 kg.  Ma mocne rysy twarzy, oczy  koloru czystego nieba, może ktoś nazwał by je ładnymi, póki nie spojrzał by w ich głębie. Oczy człowieka, który widział więcej niż przeciętny zjadacz chleba, może znieść. Średniej wielkości nos z lekkim garbkiem, wystające kości policzkowe  czyniły by z niego przystojnego mężczyznę gdyby nie blizna ciągnąca się od policzka do szczęki, szpecąca jego twarz. Krótkie włosy koloru smolistej czerni w połączeniu z jego chłodnym wyrazem twarzy dają efekt niezłego skurwiela. Szerokie ramiona z lekko wystającymi obojczykami  na plecach kolejne dwie blizny. Do tego ubrany jest w mundur ze znakiem zwiadowców oraz charakterystyczny płaszcz. Na dłoniach nosi czarne skórzane rękawice.

Charakter:  Zwykły przechodzień zaszufladkuje Corvo jako posępnego mężczyznę z zimną kamienną twarzą oraz wzrokiem, ogarniającym wszystko lecz nic zarazem. I nie jest dalekie od prawdy… mężczyzna wiele w życiu widział to zabiło większość jego uczuć. Stara się nie przywiązywać do ludzi, każdy wie, że w oddziale zwiadowców można zginąć z dnia na dzień. Nie fart cie uratuje lecz umiejętności to jego dewiza . Nie akceptuje brawury, która jest dla niego idiotyczną prośbą o śmierć. Lepiej nie walczyć wcale jeśli musisz to w zespole. Choć sam nie pogardzi eliminowaniem tego cholerstwa, a jest jednym z najlepszych w zabijaniu tytanów ( ich obmacywaniu kochane obiekty badań *.*), i obsługujących trójwymiarowy manewr. Dlatego też zajmuje takie a nie inne stanowisko. Czy posiada ludzkie uczucia? Na pewno są gdzieś, ale by nie wpłynęły na jego obiektywny osąd muszą być pod kloszem. Więc określenie go jako posępnego faceta z chłodnym wyrazem twarzy oraz wzrokiem mordercy pasuje jak ulał. Jego druga strona  to naukowiec, ale nie taki już zwykły  bo jego życiowym celem jest dowiedzenie się skąd. są tytani, gdyby mógł dorwać się do jakiegoś żywego, och to by było cudowne tyle eksperymentów do przeprowadzenia. Jeśli nie jest na polu walki zwykle przesiaduje w swoim laboratorium przeprowadzając eksperymenty tylko mu  znane, nawet głównodowodzący nie wie jakie do końca eksperymenty przeprowadza.

Historia:
Rok 845 upadek dystryktu  Shiganshina
Szedłem razem z towarzyszem przez dzielnicę Trost  prowadząc konie. Ryegl bo tak zwał się niski blondyn świeżo upieczony członek oddziału badawczego. „Dlaczego ten mały tyle gada i czemu męczy mnie” idąc w zamyśleniu  przekręciłem głowę i przeniosłem wzrok na rozgadanego chłopaka. Znowu zastanawiając się jak ktoś taki mógł dostać się do nas czyżby brak wykwalifikowanych? Powolnym krokiem dotarliśmy do jednej z siedzib oddziału stacjonarnego.  Szybkim krokiem pokonaliśmy schody i znaleźliśmy się przed dużymi dębowymi drzwiami.
-Wejść.- Usłyszałem znajomy głos szefa i pewnym krokiem wpadłem do pomieszczenia, za mną wszedł nieśmiało Ryegl.
- O Corvo dobrze oczekiwałem cię
- Hej szefie mam te dane o które prosiłeś.- Lekko skinąłem na dowódcę stacjonarnego. Spojrzałem szefowi w oczy i ten jeden błysk w jego oku wystarczył,  bym zrozumiał, że coś się stało. Kiedy wyszliśmy na zewnątrz odprawiłem Ryegla i ruszyłem jedna z ulic razem z dowódcą. Jego poważna mina i napięcie zdradzały, że coś się spieprzyło.
- Shiganshina upadła tytani wdarli się do środka, dokonał tego niejaki tytan mierzący sobie 60 metrów wysokości i drugi 15 metrowy cały opancerzony…[/color]- Dowódca patrzył na mnie poważnym wzrokiem, nie wiedząc co dodać. „ cholera czyżby…”. Kiwnąłem głową żegnając się i szybko ruszyłem do swojego konia, a następnie do dystryktu Karanese.  Tego dnia ludzkość straciła 30 % terytorium, a ja jedyną szanse na dostanie się do tego miejsca…
850 Rok walka o dystrykt Trost popołudnie
Biegłem przez mur razem z Ryeglem i dwoma innymi z oddziału zwiadowców, drugi mur upadł z informacji, które dostałem oddziały stacjonarne walczą w mieście i potrzebują wsparcia w ochronie kogoś kto niby ma zablokować dziurę. „cholerna Sophie  na mnie musiała zwalić brudną robotę  czemu akurat ja”. Z rozmyślań wyrwał mnie krzyk, dotarliśmy w końcu do bramy o dziwo była już  zablokowana fragmentem muru. Niedaleko było 3 członków oddziału stacjonarnego oraz młody chłopak leżący na ziemi, do niech zbliżających się dwóch tytanów. To był impuls… w jednej chwili linka z hakiem wystrzeliła a ja spadałem już na dół w stronę szyi, okręciłem się wystawiając ostrza, po chwili wylądowałem zgrabnie na ziemi, a obok padły dwa stwory. Ryegl i reszta dołączyli do mnie, a kobieta w mundurze oddziału stacjonarnego podbiegła.
- Kapitan Corvo co pan tu… nie raczej powinnam podziękować za ratunek.- Dziewczyna patrzyła ze szczerą ulgą. Zmierzyłem ją wzrokiem potem jej towarzyszy.
- Nie będę wnikał teraz w szczegóły musimy się stąd wynosić, niedaleko stąd jest posterunek uzupełnijcie tam gaz i  wynoście się na mur będziemy was osłaniać widać ten dzieciak jest ważny.- spojrzałem na chłopaka o brązowych włosach. Potem na resztę u jednego z nich zobaczyłem wielką plamę na kroczu… rozbawiło mnie to choć mina pozostała niezmienna. Srebrnowłosa kiwnęła tylko głową i pobiegła.
- Czas przystąpić do działania Rick ze mną, Ryegl i Jack trzymajcie się blisko nich.- po krótkim tak jest zaczęła się czystka. Te same czynności hak otrze kark i tak w kółko. Lecz coś nie dawało mi spokoju ta, choć wszystko  szło gładko czułem, że coś się spieprzyło. Po jakieś godzinie skończyliśmy czyścic sektor. „Tylko dwóch odmieńców, nie jest źle”, krótka myśl przeszła mi przez głowę, a potem skinąłem głową na Ricka i razem pobiegliśmy na miejsce zbiórki… Jak zwykle najgorszy przewidziany scenariusz musi się sprawdzić  już z daleka to widziałem, martwe ciało jednego ze stacjonarnego  potem Jacka rozerwanego na kawałki wszędzie pełno krwi. Tytan prawdopodobnie odmieniec a w jego ustach Ryegl. W jednej chwili wszystkie wspomnienia  o młodym chłopaku przeszły przez moją głowę, potem zniknęły… został gniew, szybka czynność wystrzelony hak i brutalne wbicie się w szyje stwora ostrzem, a następnie porozcinanie go w każdym możliwym miejscu. Wszędzie krew… kawałek ciała blondyna, szloch Ricka… Tylko tyle pamiętam z tej wyprawy jako dowódca musiałem zostać przy zdrowych zmysłach, chwyciłem zwiadowcę za ramię dając mu wyraźnie do zrozumienia, że musimy ruszać. Odbiliśmy Trost, ale wspomnienia z tamtego dnia na zawsze pozostaną w mojej pamięci…

850 Rok kilka dni pózniej
Siedziałem w siodle  przy swoich ludziach miała się właśnie rozpocząć  58 wyprawa za mur i jak zwykle jeden nowy się zrzygał inny zemdlał, a reszta uświadomiła sobie, że jak umrą zostaną prawiczkami do końca swych dni. Dowódca dał sygnał i cała kolumna ruszyła nikt nie spodziewał się tego co miało nadejść potem, a ja nie spodziewałem się, że moja życiowa szansa natrafi się na tej wyprawie.
5 godzin później
Wszędzie krew, trupy, flaki… Jednymi słowy wszystko się spieprzyło. W lesie gigantycznych drzew wpadliśmy w pułapkę, a następnie nas rozdzielono, ciąłem tytana za tytanem, jednocześnie starając przekrzyczeć  cały panujący zgiełk.  Nie dość, że zostaliśmy zdziesiątkowani to jeszcze oddzielni od głównego oddziału.
- Ryuu przejmij dowodzenie muszę dostać się do głównej kolumny!.- Srebrnowłosy skinieniem głowy potwierdził, że rozumie. Szybko pokonując drzewa zobaczyłem złoty błysk, a następnie znikąd pojawił się 15 metrowy tytan, który w szale ruszył w tym samym kierunku w którym zmierzał Corvo. „Czyżby to był…”, nie to nie był czas na myślenie, musiałem dogonić to bydle. Niestety trwało to dłużej niż myślałem potwór zdążył powyrzynać sporą część, reszta uciekła. Teraz wielkie ślepia  skierowały się na mnie, tytan zamachnął się potężną ręką, ale jego ruchy były wolne niezgrabne
„ Zmęczył się?”. Jednym szybkim ruchem wystrzeliłem hak, a następnie wystarczyło jedno cięcie… wylądowałem na dachu obok, a dłoń potwora upadła z łoskotem. Odwróciłem się gotów do dalszej walki, ale zamiast ujrzeć tytana na ziemi leżał Garey syn mojego dobrego przyjaciela. „ czyli jednak to zrobiłeś, skończę  co zacząłeś Erbel…”. Zeskoczyłem z dachu budynku na ziemię, a następnie podszedłem do chłopaka owinąłem go płaszczem i wziąłem na plecy. Po chwili ktoś się pojawił, młody chłopak około 20 lat z tego co pamiętam nazywał się Mark… skinąłem na niego głowa i ruszyłem przodem.

Kiedy jechałem obok wozu na, którym leżał Garey, przyglądałem mu się dokładnie ten młody chłopak był tym którego szukałem od tylu lat, którego widziałem por raz ostatni tamtego dnia… W końcu chłopak się obudził zaczął patrzyć po sobie wielce zdziwiony, a potem spojrzał na mnie.
- Wreszcie się obudziłeś Garey, siostra prosiła bym się tobą zaopiekował jestem Corvo dowódca badaczy.- Spojrzałem na niego z błyskiem w oku i nachyliłem się.- Będziemy musieli później porozmawiać o twojej cudownej przemianie.- Chłopak nie mógł powstrzymać zdziwienia, a ja przytkałem tylko palec do ust by milczał.



Ciekawostki:
* Nie lubi zbyt rozgadanych osób z jednym wyjątkiem
* Jego hobby to zabijanie tytanów i robienie eksperymentów
* Irytują go niezdecydowane osoby
* Podczas pierwszej wyprawy zagapił się i przywalił twarzą w drzewo no i się zrzygał widząc trupa.
* jest w oddziale zwiadowców ponad 5 lat
* lubi używać słowa czyżby
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Garey
Zwiadowca/Admin
Zwiadowca/Admin
avatar

Godność : Garey Eberl
Wiek : 19
Płeć : Male
Orientacja : ... ummm... tak
Data przyłączenia : 17/09/2013
Liczba postów : 44

PisanieTemat: Re: Rzyganie ciachanie eksperymentowanie czyli cały ja   Czw Wrz 26, 2013 5:00 pm

Akcept ♥

_________________

It's like a fire 'cause when I start it
I can't control it and I burn myself


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://shingekinokyojin.forumpolish.com
 
Rzyganie ciachanie eksperymentowanie czyli cały ja
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Zajebisy Kurnik (czyli dom Nathaira)
» Fetysze - czyli nie bądźmy gorsi!
» Świerszcze w tle, czyli porażające pustki w grupach.
» Charlie Charlotte Mounhabierre, czyli twór bliżej nieokreślony.
» Pęcherze, ugryzienia i petryfikacja, czyli o tym jak poprawnie złapać bazyliszka...

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Shingeki no Kyojin (Attack on Titan) :: Informacje :: Karty Postaci :: Karty akceptowane-
Skocz do: