IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Stajnie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
NPC



Data przyłączenia : 22/09/2013
Liczba postów : 31

PisanieTemat: Stajnie   Pią Wrz 27, 2013 11:05 am

Jest to miejsce gdzie przebywają konie należące do oddziału, jednakowoż nie służy ono tylko do tego gdyż w każdej chwili niepokorny członek oddziału, który wyprowadzi swego dowódcę z równowagi w ramach nagrody może skończyć w roli stajennego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Garey
Zwiadowca/Admin
Zwiadowca/Admin
avatar

Godność : Garey Eberl
Wiek : 19
Płeć : Male
Orientacja : ... ummm... tak
Data przyłączenia : 17/09/2013
Liczba postów : 44

PisanieTemat: Re: Stajnie   Sro Gru 18, 2013 3:06 pm

Znaleźć ciche i spokojne miejsce w obrębach terenu zajmowanego przez oddział zwiadowczy niekiedy graniczyło z cudem. Wiecznie się tu ktoś kręcił, rozprawiał o nie wiadomo czym nie dając chwili wytchnienia, odpoczynku w zaciszu, jakiego na prawdę Gareyowi brakowało. Jak tu zebrać myśli, kiedy gdzie się nie pojawisz musisz słuchać o problemach i strachu innych? Ehhh...
W końcu przebiwszy się przez blokadę ze swoich towarzyszy, którzy korzystając z wolnego dnia za wszelką cenę chcieli namieszać mu w jego planach trafił do stajni. Tu na szczęście nie było nikogo... nikogo prócz zwierząt oczywiście. Pojedyncze sapnięcia czy parsknięcia koni w porównaniu do harmidru panującego w oddziale były niczym najwspanialsza cisza, kojąca i przyjemna w jakiej chciałoby się spędzić całą wieczność odpoczywając od tego, co dzieje się w świecie zewnętrznym.
Chwycił sprzęt do oporządzenia konia i udał się do boksu swojej śniadej klaczy, którą zaczął powoli wyczesywać. To go uspokajało... pozwalało się wyciszyć... odciąć i po prostu zapomnieć o problemach, myślach, które co i rusz zalewały jego umysł przypominając o wydarzeniach z minionych dni, o wszystkich pytaniach jakie pojawiły się ostatnio... a przede wszystkim o tym co stało się w czasie misji. Nadal nie wiedział do czego tak na prawdę doszło, nie był świadomy całej prawdy. Słyszał wiele na temat tego zajścia, na temat tytana, który wybił większość oddziału, pamiętał słowa członka oddziału badawczego, pamiętał wszystko, poza momentem pojawienia się tytana, który widzieli wszyscy... tylko nie on. Miał pewne przypuszczenia odnoście tego zajścia, ale na samą myśl miał ochotę zwrócić wszystko co zjadł w ciągu całego dnia... w sumie i tak było tego niewiele, bo zaciśnięty ze stresu żołądek nie chciał przyjmować żadnego pokarmu.
- Wszystko się poukłada... zobaczysz - przemawiał kojącym głosem do klaczy, ale nie po to, by w jakiś sposób jej pomóc tymi słowami, ale po to, by samemu sobie dodać otuchy...


// Tak bardzo chujowo, bo tak dawno nic nie pisałam. Jak ktoś chce, niech wpada, aczkolwiek nie wiem jak będzie z odpisami... mogą być krótkie, bo zapewne będę pisać z fona.

_________________

It's like a fire 'cause when I start it
I can't control it and I burn myself


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://shingekinokyojin.forumpolish.com
Mark
Dowódca Oddziału Specjalnego
Dowódca Oddziału Specjalnego
avatar

Godność : Markus (Mark) Angerer
Wiek : 22 lat
Płeć : Male
Orientacja : Hetero
Data przyłączenia : 20/09/2013
Liczba postów : 26

PisanieTemat: Re: Stajnie   Sro Gru 18, 2013 5:40 pm

Chwilę po opuszczeniu budynku jedyne, co przeszło przez myśl dowódcy oddziału specjalnego to zawrócić i pozostać w ciepłym pomieszczeniu a co najważniejsze w suchym pomieszczeniu. Również i na te ziemie w końcu zawitała zima, pełno śniegu oraz straszny mróz, jednak nikt by nie narzekał tylko z tego powodu w końcu tak było, co roku i każdy był do tego przyzwyczajony. Markus zatrzymał się na chwilę pod daszkiem, jaki znajdował się tuż nad drzwiami, poprawił kaptur spoczywający na jego kruczoczarnej czuprynie i wyszedł na plac w tej samej chwili z owego daszku wprost na głowę młodego dowódcy zleciał śnieg, otrząsnął się z białego zimnego puchu i szybkim krokiem ruszył do stajni. Naprawdę nie chciało mu się już nigdzie jechać, ale wolał siedzieć wśród koni niż w miejscu przesiąkniętym alkoholem. Jak tylko dotarł do stajni oparł się o drzwiczki jednego z boksów, w którym przebywał jego osobisty kary ogier, mężczyzna wiedział, że jego koń miał w zwyczaju pozbawiać go okrycia głowy, przez co kaptur, który na niej spoczywał został po prostu ściągnięty przez zwierzę. Mark mógł znaleźć tu wiele spokoju od zbędnych hałasów i skupić swoje myśli na tym, co powinien, pogłaskał konia i zdejmując pelerynę, którą zawiesił na pierwszym lepszym gwoździu, po czym zajął się tym, czym powinien zajmować się zwykle stajenny, jednak Angerer wolał dbać osobiście o swojego konia w końcu to zwierzę wiele już z nim przeszło. Zawsze, kiedy tylko miał czas to poświęcał temu zwierzęciu więcej czasu niż samemu sobie. Wysprzątał boks i zasłał świeżą ściółkę a potem zajął się wyczesywaniem swojego konia. W tym czasie najzwyczajniej w świecie myślał nad tym, czego usilnie próbował się dowiedzieć tylko nie potrafił jakoś wyciągnąć informacji od dowódcy oddziału badawczego, który najwyraźniej był zwykłym gburem i ignorantem. W końcu po pewnym czasie, kiedy zakończył wszystkie czynności przy koniu wyszedł z boksu i postanowił przejść się po stajni i sprawdzić ze zwykłej przezorności czy wszystkie konie zwiadowców znajdują się w swoich boksach. Przechadzając się tak w końcu dotarł do boksu, w którym prócz konia dostrzegł także zwiadowcę, który go dosiadał, to, co bardziej go zdziwiło to był właśnie ten chłopak, którego odnalazł wśród zwłok i ich resztek, oczywiście nie okazał swojego zdziwienia w żaden sposób a na jego twarzy pozostawała przez cały czas jego standardowa mina. Koniec końców postanowił pogadać sobie z tym chłopakiem, miał nadzieję, że chociaż od niego dowie się czegoś przydatnego, oparł się o drzwiczki boksu lustrując chłopaka swoim zimnym spojrzeniem, choć wcale nie miał zamiaru go takim wzrokiem przestraszyć.
-Jesteś tym chłopakiem, który przeżył masakrę na ostatniej wyprawie bez najmniejszych obrażeń, prawa?
Po tym jak zaczął rozmowę i jak uświadomił sobie jak zabrzmiał początek tej ewentualnej konwersacji chciał walnąć się porządnie w głowę, jak mógł zapomnieć o czymś tak istotnym jak poznanie chociażby imienia swojego rozmówcy a nawet nie miał pojęcia o jego nazwisku a co już wspominać o imieniu. Najlepszym i niezawodnym sposobem poznania imienia czy też nazwiska bądź jednego i drugiego, on sam przez zbyt wiele czasu przebywał już w wojsku, że powoli zapominał jak go wychowano. W wojsku najważniejszy był szacunek dla osób wyższych stopniem a o zwykłej prostej kulturze po prostu zapominano.
-Przebywanie w wojsku czasem przysłania umysł i zapomina się podstawowych rzeczy, Jestem Markus Angerer.
Przedstawiwszy się kulturalnie ze swoim niezmiennym wyrazem twarzy, stał tak oparty i czekał na jakąś odpowiedź i miał nadzieję, iż lekkie wypytywanie osoby, której dotyczyło to wszystko w końcu nie, co dzień wychodzi się ze spotkania z jakimś dziwacznym tytanem bez najmniejszego zadrapania a zwłaszcza, jeśli jest się zwyczajnym żółtodziobem, który ledwie, co wstąpił do oddziału.

//za długa przerwa w pisaniu//

_________________
Chatbox = #FFFF00
Krzyk = #FF9900
Mowa = #FFFF00
Szept = #FFFF66
*Myśli* = #FFFF99
Pismo = #FFCC00
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stajnie   

Powrót do góry Go down
 
Stajnie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Shingeki no Kyojin (Attack on Titan) :: Mur Rose :: Dystrykt Karanese :: Kwatera zwiadowców-
Skocz do: