IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Beatrice Estella Cordelia Sina Langerberg

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Beatrice

avatar

Godność : Beatrice Estella Cordelia Sina Langerberg
Wiek : 20 lat
Płeć : Female
Orientacja : w terenie.
Data przyłączenia : 20/10/2013
Liczba postów : 2

PisanieTemat: Beatrice Estella Cordelia Sina Langerberg   Pon Paź 21, 2013 5:11 pm

Godność:
Stare przysłowie szlachetnie urodzonych mówi, że imion nigdy nie jest za wiele. Dlatego też nazwano ją Beatrice Estella Cordelia, a na czwarte zaś dodano Sina, na cześć muru otaczającego dystrykt wewnętrzny. Prywatni nauczyciele, z racji jej oczu i odcienia włosów, zwali ją czasem żartobliwie „Amber”. W pewnych kręgach zaś mówią o niej „Bursztynowa Wiedźma”, nie unosząc głosu wyżej niż do szeptu.
Jej nazwisko jest powszechnie znane. Langerberg. Tak, z tych Langerbergów.
Wiek: Dwadzieścia wiosen.
Orientacja:
Zdecydowanie heteroseksualna, wszelkie plotki, jakoby intrygowała ją płeć własna, zbywa milczeniem lub natychmiast dementuje. Jej stosunek do spraw damsko-męskich jest cokolwiek dziwny. Z jednej strony uznaje seks za potężną broń mogącą ułatwić wiele spraw, chociażby biznesowych. Jest też na tyle pozbawiona moralności, że byłaby w stanie użyć tej broni, by osiągnąć sukces. Z drugiej strony jednak Beatrice jest osobą potwornie dumną i uważa, że rozwiązywanie intryg za pomocą li i jedynie swojego ciała byłoby poniżej jej godności. Sądzi, że jest w stanie poradzić sobie w każdej sytuacji, nie musząc uciekać się do typowo kobiecego podstępu i uwodzenia. Uważa to za ostatnią deskę ratunku i oznakę upadku własnej inteligencji.
Mówiąc o orientacji, należy też wspomnieć o planach zamążpójścia panny Langerberg. Jako dziewczyna wywodząca się z szanowanej, dobrze usytuowanej rodziny, od dawna wiedziała, że jej małżeństwo będzie się niewiele różniło od kolejnej umowy handlowej. Podchodziła do sprawy chłodno i z rozwagą, akceptując taki stan rzeczy. Beatrice nie należy do osób zdolnych stracić głowę z miłości i uciekać z „ukochanym” mężczyzną. Wie, że jej małżonek nie musi wnosić do rodziny bogactwa, ponieważ Langerbergowie są wystarczająco majętni. Dlatego też zawsze uważała, że jej wybranek będzie pełnił funkcję głównie reprezentacyjną i będzie wysoko postawionym wojskowym. Mile widziana Żandarmeria, bo to wszak elita. Albo w ostateczności jakiś słynny Zwiadowca. Straż Miejska odpada, są zbyt pospolici.

Dystrykt:Stohess.
Grupa: Cywile.
Ranga: -
Umiejętności:
- Rozległa wiedza ogólna.
- Imponujące zdolności logicznego oraz strategicznego myślenia oraz duża inteligencja.
- Dobra znajomość szermierki klasycznej.
- Bardzo duże umiejętności jeździeckie.
- Nie ma problemów z kreatywnym myśleniem, dobrze radzi sobie z szachami.
- Ma żyłkę do biznesu odziedziczoną po ojcu.
- Wykazuje znajomość etykiety oraz savoir vivre.
- Potrafi jeździć na łyżwach.
- Jest dobrą aktorką.
- Z pozoru nie wygląda na to, ale dzięki wieloletnim ćwiczeniom fizycznym pod okiem osobistego trenera (emerytowanego instruktora wojskowego) jest całkiem sprawna i silna.
- Pięknie gra na skrzypcach, choć nie lubi tego robić, uczyła się od dziewiątego roku życia tylko dlatego, że matka uważała, iż panna musi umieć grać na instrumencie.

Wygląd:
Najkrócej ujmując – ekscentryczny. Z pewnością zwraca uwagę na siebie wszędzie, gdzie tylko się znajdzie, czy to salon, czy to alejka spacerowa. Ze swoich ekstrawaganckich strojów utrzymanych w odcieniach brązu, złota i rdzy uczyniła znak firmowy. Nawet jej włosy pasują kolorystyczne – długie, kręcone pukle tworzą szalone halo wokół jej twarzy, połyskując głębokim odcieniem karmelu. Ma drobną, bladą twarz o kremowej cerze i wąskim, ostrym podbródku znamionującym wredny i temperamentny charakterek. Kompletu dopełnia równie wąski, zadarty nosek oraz nieco zbyt duże, odstające uszy, które dziewczyna umiejętnie zasłania burzą kunsztownie upiętych lub rozpuszczonych włosów.  W jej twarzy uwagę zwracają duże, zwykle podejrzliwie zmrużonych oczy okolone gęstymi rzęsami. Przez te oczy (oraz upodobanie do bursztynu) zyskała niezbyt chlubny przydomek – „Bursztynowa Wiedźma”. Nigdy nie nosi kolczyków, za to często można ją spotkać w wielkich, ekstrawaganckich kapeluszach ozdobionych żywymi kwiatami. Bardzo lubi wszelkiego rodzaju kolie i kryzy oraz wydekoltowane suknie. Nade wszystko zaś lubi gorszyć strojem, który mimo elegancji i kunsztownego wykonania jest niestosowny – czy to z racji zbyt krótkiej spódnicy przy sukni, czy też zbyt odsłoniętych ramion. Lubi też nosić spodnie oraz uniformy o typowo żołnierskim kroju. Jest niską i szczupłą kobietą o małych piersiach i bardzo drobnej budowie ciała, którą często podkreśla przesadnie zasznurowanymi gorsetami. Rzadko kiedy rusza się bez ozdobnych rękawiczek oraz koronkowej parasolki. Równie częstym elementem jej wizerunku jest pies – karmelowy cocker spaniel o imieniu Herr Goldberg. Wielkie szczęście ma ten, komu uda się ujrzeć Beatrice bez pełnego, choć nienachalnego makijażu – bardzo dba o swój wygląd zewnętrzny oraz postrzeganie, więc poświęca sporo czasu na doprowadzenie swojego stroju i wizerunku do odpowiedniego stanu. Prócz uszu, których wyraźnie nie lubi pokazywać, ma jeszcze jeden drobny defekt. Jest to biegnąca po prawej skroni podłużna blizna, której nabawiła się w dzieciństwie podczas zabawy. Zawsze zasłania ją odpowiednio zaczesanymi włosami lub rondem kapelusza.




Charakter:
Beatrice jest wredna, rozpuszczona i apodyktyczna. Nie byłoby to nawet takie złe, gdyby nie fakt, że jest bardzo inteligentna. Już jako dziecko grywała z ojcem, wujem i ich licznymi przyjaciółmi w szachy. Każdy z nich (w tym wysoko postawieni dowódcy Żandarmerii) zgodnie twierdzili, że jest prawdziwym brylantem, jeśli chodzi o zdolności logicznego myślenia. Wielu z nich upatrywało ją sobie w przyszłości na stanowisku stratega armii. Rodzice jednak ani myśleli wypuścić ukochaną córeczkę z domowych pieleszy, a już tym bardziej nie w to środowisko brudu, plebsu, chamskich manier i ryzyka śmierci, jakim jest wojsko.  Nietrudno się domyślić, że wzrastając w takim domu, Beatrice powinna zapałać namiętną, buntowniczą miłością do Oddziałów Zwiadowczych.
Powinna. Ale nie zapałała.
Od zawsze wykazywała daleko posunięty zdrowy rozsądek i instynkt samozachowawczy. Zwiadowców lubiła, ale wyłącznie jako miejską atrakcję, temat do plotek. Jeśli myślała o którymkolwiek z nich, to chyba tylko w charakterze zamążpójścia… albo tak właśnie mówiła „przyjaciółkom” i siostrom. Lubiła przyglądać się ich pochodowi, gdy wracali z kolejnej akcji. Nigdy jednak nie czuła potrzeby wstąpienia w ich szeregi. Mówiąc ściślej – nie czuła potrzeby wstąpienia do któregokolwiek z oddziałów. Jest leniwa i egoistyczna, a przy tym potrafi być naprawdę niemiła. Wnioskując po jej postawie wobec innych, jej pojęcie moralności zostało wypaczone. Gardzi ludźmi biednymi, chorymi, brzydkimi i głupimi, ponieważ jej samej udało się być bogatą, zdrową, piękną i inteligentną. Od zawsze odczuwała głód wiedzy, więc dbała o swoje wykształcenie, wprawiając w podziw prywatnych nauczycieli. Gdy jeszcze była młodą panną, okazało się, że posiada świetne zdolności przywódcze oraz umiejętność strategicznego myślenia. Mogła bez skrępowania toczyć dysputy w gronie przyjaciół ojca i nie należało to do rzeczy dziwnych, gdyż świetnie odnajdywała się w tematach wyższych niż suknie i plotki. Cała otoczka jej panieńskiej „pustki umysłowej” była mistyfikacją, dzięki której nie została odtrącona przez grono szlachetnie urodzonych panien. Każdy bowiem wie, że panienki takie mogą przeżyć piękniejszą od siebie, ale mądrzejszą – nie.
Reasumując – na pozór rozkapryszona dziewucha, która jest na tyle bystra, że wszystko uchodzi jej bezkarnie. Tak naprawdę jednak jej postawa jest fasadą, za którą skrywa o wiele bardziej skomplikowaną osobowość, niż by ją o to podejrzewano. Gdyby ktoś zadał sobie trud przebicia się przez ten mur, odkryłby dziwny, pokręcony, ale żywiołowy charakter i lotny, elastyczny umysł. Gdyby trafiła na odpowiedniego nauczyciela, zdolnego pokierować jej potencjałem i wpoić jej pewne wartości, pewnie już od dawna pięłaby się w górę po drabinie stopni wojskowych. Wyszło jednak inaczej. Zawsze jeszcze istnieje możliwość, że w jej życiu nastąpi epizod przełomowy, przez który i ona aktywnie włączy się w walkę o dobro ludzkości. Póki co jednak ludzkość jest jej głęboko obojętna.

Historia:

Urodziła się jako jedno z szóstki dzieci Langerbergów. Tak, tych Langerbergów. Matka Beatrice jest jedyną córką jednego z największych kupców, a ojciec trzyma łapę na produkcji sprzętu do trójwymiarowego manewru oraz wyposażenia wojskowego. Od dziecka wzrastała w atmosferze zbytku, braku umiejętności wychowawczych i rozpieszczenia, z którego sprytne dziecko korzystało.
Aby zrozumieć (jeśli w ogóle się da) Beatrice, należy przyjrzeć się jej rodzeństwu. Najstarsza siostra, Eva, dawno wyszła już za mąż za całkiem dobrą partię i szczęśliwie żyje, odganiając się ozdobnym wachlarzem od widma grożących ludzkości Tytanów. Następny był brat, Cyprian. Do dziś nie wiadomo, skąd wzięła się w nim gorąca chęć ochrony ostatnich bastionów cywilizacji oraz pragnienie wstąpienia do wojska. Wbrew zakazom ojca wstąpił do oddziału kadetów, a po pięciu latach ciężkiego treningu znalazł się w pierwszej dziesiątce. Uspokojony Theodor, głowa rodu Langerbergów, miał już nadzieję, że syn zasili szeregi Żandarmerii, przynosząc rodzinie chwały, a zarazem i ratując swoje życie. Nic bardziej mylnego, Cyprian dołączył do Zwiadowców. Zginął na jednej z wypraw, po której nawet nie przywieziono jego ciała.
Młodsza od niego zaledwie o dwa lata Beatrice była z nim bardzo zżyta. Po tym wydarzeniu splunęła na wojsko. Stwierdziła, że nie ma sensu poświęcać się za tak mglisty i oddalony cel. Nieistotni byli dla niej Tytani TAM, Tytani, z którymi borykali się ludzie biedni. Ona sama była TUTAJ, w Stohess, gdzie nie było Tytanów, a jedynym cierpieniem była śmierć brata. Uważała, że to niesprawiedliwe. Bo niby jakim prawem Cyprian zginął za coś, co go nawet nie dotyczyło?
Następne na świat przyszły cztery lata młodsze bliźniaczki – Maria i Rose. Dwa złotowłose spełnienia marzeń bogacza odnośnie przyszłej żony. Śliczne jak lalki, obie durniutkie, obie puste w środku, że jak walnąć, to aż rozejdzie się echo. Nie wykazywały zainteresowania niczym konkretnym, za to z niejasnych przyczyn ustawiały się już kolejki potencjalnych kandydatów do zaręczyn. Jako ostatni urodził się młodszy o pięć lat braciszek, Johan.
Beatrice nie rozumiała, dlaczego wszyscy są tak zachwyceni jej młodszymi siostrzyczkami. Teraz już pojmuje. Mężczyźni boją się inteligentnych kobiet, więc wolą głupsze. Ich pozycja nie będzie wtedy zagrożona.
W chwili, gdy pojęła ten fakt, coś się zmieniło. Szybko, bo w wieku pięciu lat zaczęła naukę i od tej pory nie położyła się spać, nie czytając uprzednio do snu. I bynajmniej nie były to romantyczne powiastki dla dziewcząt. W kobiecym towarzystwie odnajdywała się bez problemu, szczebiocząc o sukniach i wyścigach konnych, zaś w męskim szalała, rozgramiając w szachy grube ryby finansowe oraz wojskowe. Gdy miała czternaście lat, któremuś z prywatnych nauczycieli wymsknęło się podczas lekcji słowo „Amber”, które miało znakomicie określać odcień jej oczu i włosów. Przylgnęło i stało się jej pierwszą w życiu „ksywką”.
Po jej czternastych urodzinach nagle zepsuły się jej kontakty z ojcem. Powód był kuriozalny – zażyczyła sobie w ramach prezentu otrzymać prawdziwy sprzęt do manewru trójwymiarowego. Ojciec, który zawsze spełniał zachcianki ulubionej córeczki, tym razem się postawił. Wiadomo bowiem, że sprzęt taki jest niebezpieczny dla dziecka. Co gorsze – co, jeśli naprawdę jej się spodoba i postanowi zostać żołnierzem?!
Beatrice sprzętu nie otrzymała, za co podniosła straszny krzyk i zniszczyła swoje przyjęcie urodzinowe, a potem zemściła się na kolekcji fajek ojca. Ogrodnikowi rozkazała zaś, pod groźbą wyrzucenia, razem ze stolarzem wykonać na tyłach ogrodu plac ćwiczebny, na którym mieli ją celem treningu podwieszać. Cała konstrukcja wyglądała bardzo profesjonalnie, problem zaczął się wtedy, gdy Beatrice postanowiła na niej poćwiczyć. Żołnierz z pewnością by sobie poradził, ale dziewczynka wyrżnęła głową o ziemię. Z tej przygody wyniosła dwie rzeczy – bliznę na czole oraz niechęć do sprzętu wojskowego.
Nieco później, gdy miała osiemnaście lat, w trakcie obiadu z zaproszonymi gośćmi wywiązała się kłótnia światopoglądowa, podczas której Beatrice zawzięcie perorowała, że żołnierze są leniami, nierobami i utrzymywani są z pieniędzy podatników, więc winni im są posłuszeństwo. Jeden z gości spokojnie oznajmił, że to ona, osoba nigdy nie parającą się pracą, jest bliższa określeniu „pasożyt”. Beatrice wówczas wybuchła strasznym gniewem i przyjęła rzucony jej zakład.
Miała udowodnić, że potrafi własnymi siłami coś zdziałać. Wówczas pierwszy raz zaczęła zjawiać się sama na salonach, gdzie grała w szachy oraz karty. Na pieniądze. Wyzywała co lepszych graczy i zbijała na nich okrągłą sumkę, którą następnie umiejętnie zainwestowała, otwierając swój własny dom mody. Początkowo był niewielki, ale szybko zwiększał swoje wpływy i obroty dzięki umiejętnościom handlowym Beatrice. Sukces odniosła głównie na tym, że zamiast szyć wyłącznie wykwintną odzież dla dam, stworzyła osobną gałąź konfekcji roboczej oraz strojów dla klasy biedniejszej. Zmieniło się wówczas jej nastawienie. Odkryła, że pieniądz nie śmierdzi, obojętnie, z czyjej kieszeni pochodzi, a solidna garść miedziaków jest równie dobrze ekwiwalentem jednego okruszka złota. Mimowolnie zaczęła zauważać, że biedni ludzie tez są ludźmi. Jakimiś tam.
Początkowo chciała zamknąć biznes, ale po namyśle oddała pełnomocnictwo jednemu z ludzi ojca. Sama zaś doglądała biznesu leniwie i z daleka, czasem służąc radą, a na jej prywatne konto skapywały drobne procenty od zysku. Dom mody wciąż istnieje w Stohess i nosi nazwę „Amber”. Od czasu brutalnego ogrywania panów po salonach, Beatrice nazywana jest wśród biznesowej śmietanki „Bursztynową Wiedźmą”.

Ciekawostki:
- Niegrzecznym i niemiłym zachowaniem w towarzystwie młodych mężczyzn maskuje fakt, że zwykle czuje się przy nich lekko onieśmielona.
- Czasami czuje się zwyczajnie zmęczona sztywną atmosferą i chciałaby móc jak normalny człowiek wyjść na ulicę i zacząć kląć.
- Potrafi bardzo barwnie i wulgarnie przeklinać, choć nigdy nie robi tego przy ludziach.
- Miewa wybuchy szału, ale tego też zwykle przy ludziach nie czyni. Zwykle grzecznie przeprasza i wychodzi na osobność, gdzie kopie w ściany, tupie, drze prześcieradła i tłucze talerze. Dopiero gdy opanuje się, wraca do towarzystwa.
- Skrycie jest masochistką. Ubolewa nad faktem, że z racji jej urodzenia nikt nie śmiał jej nigdy zbić za niegrzeczne zachowanie, czy potraktować szorstko. Wyraźnie widać, że potrzebowała nad sobą twardej ręki, otrzymała jednak miękką kluchę, z którą mogła zrobić, co chciała.
- Bardzo ceni sobie wolność, co nie oznacza, że nie lubi być przymuszana. Ideałem mężczyzny byłby dla niej taki, który byłby w stanie stłamsić jej wybujały temperament i narzucić stosowne zachowanie.
- Nie potrafi się podporządkowywać.
- Jest bardzo pedantyczna.
- Odkąd skończyła osiemnaście lat, popala sobie długą, elegancką fajkę z bursztynowym ustnikiem.
- Ma kiepskie stosunki z całą rodziną.
- Ma alergię na kurz.
- Bardzo późno przyswoiła sobie tabliczkę mnożenia, a z nauczycieli najcieplej wspomina niezwykle suchego, szorstkiego młodego człowieka, który wykładał jej matematykę. Nigdy nikomu tego nie powiedziała, ale jedno z jej najlepszych wspomnień to takie, w którym profesor wytargał ją za ucho za zignorowanie poleceń.
- Gdy była bardzo mała, bała się, że pod jej łóżkiem mieszka Tytan. Sprzątaczce co wieczór kazała dokładnie zamiatać pod łóżkiem.
- Jest bardzo punktualna i nie toleruje niepunktualnych ludzi.
- Ma farta, jeśli chodzi o pokera, choć jest to jej najmniej lubiana gra. Zwykle po prostu daje się ponieść emocjom.
- Jej twarz zwykle ma chłodny, obojętny, nieco znudzony wyraz, choć w chwilach gniewu bywa całkiem ekspresyjna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sophie
Prawa ręka Dowódcy Oddziału Stacjonarnego/Admin
Prawa ręka Dowódcy Oddziału Stacjonarnego/Admin
avatar

Godność : Sophie Eberl
Wiek : 19
Płeć : Female
Orientacja : Biseksualna
Data przyłączenia : 17/09/2013
Liczba postów : 46

PisanieTemat: Re: Beatrice Estella Cordelia Sina Langerberg   Pon Paź 21, 2013 6:10 pm

Akcept, miłej gry. Byle więcej takich ładnie napisanych kp ^^
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Beatrice Estella Cordelia Sina Langerberg
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Shingeki no Kyojin (Attack on Titan) :: Informacje :: Karty Postaci :: Karty akceptowane-
Skocz do: