IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Jadalnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
NPC



Data przyłączenia : 22/09/2013
Liczba postów : 31

PisanieTemat: Jadalnia   Pią Wrz 27, 2013 9:34 am

To miejsce gdzie wszyscy członkowie oddziału zwiadowców a także dowódcy zbierają się o wyznaczonej porze na posiłek. Miejsce to nie ocieka luksusami ani niczym podobnym w końcu jest to jadalnia wojskowa! Proste drewniane stoły i krzesła nic nadzwyczajnego się tu nie znajdzie.


Ostatnio zmieniony przez NPC dnia Czw Paź 17, 2013 8:30 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corvo
Dowódca Oddziału Badawczego
Dowódca Oddziału Badawczego
avatar

Godność : Corvo Attano
Wiek : 32
Płeć : Male
Orientacja : hmmm?
Data przyłączenia : 21/09/2013
Liczba postów : 9

PisanieTemat: Re: Jadalnia   Nie Wrz 29, 2013 10:22 am

Mimo, że minęło już trochę od ostatniej wyprawy Corvo wciąż o niej myślał. O tym co się wydarzyło na prawdę wiedział tylko on, będzie musiał dokładnie przepytać Gareya przy najbliższej okazji. " Czyżby to co wydarzyło się wtedy na prawdę zadziałało...", był pogrążony we własnych myślach, a dodatkowo zirytowany. Deszcz ten cholerny deszcz musiał akurat zacząć padać, kiedy szedł z laboratorium do kwatery. Po 8 godzinach ciągłych badań jego humor był daleki od dobrego, jeśli on kiedy kol wiek miał dobry humor, a do tego ten cholerny, pieprzony deszcz. Dobrze, że plik dokumentów był dobrze zabezpieczony. W końcu dotarł pod drzwi kwatery cały mokry i wkurwiony. Kiedy członkowie oddziału zwiadowców zauważyli czarnowłosego, jego lodowaty wzrok do tego minę niezdradzającą, żadnych emocji. Wszyscy po krótkim salucie umykali mu z drogi, by nie stać się obiektem obserwacji dla dowódcy oddziału badawczego. W końcu Corvo dowlekł się do jadalni, ludzie dopiero się zbierali, niebieskooki zajął miejsce przy stole w kącie, tylko zamiast jedzenia wziął sobie herbatę i wywalił stosik dokumentów. Wszelkie informacje dotyczące tytanów, jakie udało mu się zebrać przez całą działalność w oddziale, nie było tego wiele, ale zawsze to jest coś. Jeśli istniał jakiś ekspert od tytanów, to ten człowiek. Sam Corvo na chwilę obecną przeglądał swój notatnik, a w nim zapisane wszystkie informacje o Gareyu, nie było tego wiele. Opisał zaledwie to co widział i własne domysły na temat młodego chłopaka. O tak miał zamiar go dokładnie przebadać, musiał to zrobić w swoim kochanym odosobnionym laboratorium, gdzie nikt nie będzie mu przeszkadzał. Nikt nie dosiadał się do niego i dobrze, nikt nie miał odwagi. Nowi widzieli w nim chodzącego demona do którego zbytnie zbliżenie skończy się źle, a starsi wiedzieli, że po prostu ciężko było znaleźć wspólny temat. To nie tak, że Corvo był aspołeczny zdarzało mu się rozmawiać z dowódcami, po za wydawaniem rozkazów swoim ludziom, nawet z paroma miał w miarę dobre kontakty, szczególnie z tymi, którzy nie zadawali zbyt dużo bezsensownych pytań. Popijając herbatę przeglądał dane ignorując wszystko i wszystkich w tym momencie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mark
Dowódca Oddziału Specjalnego
Dowódca Oddziału Specjalnego
avatar

Godność : Markus (Mark) Angerer
Wiek : 22 lat
Płeć : Male
Orientacja : Hetero
Data przyłączenia : 20/09/2013
Liczba postów : 26

PisanieTemat: Re: Jadalnia   Nie Wrz 29, 2013 1:57 pm

Zmierzał wolnym krokiem w stronę kwater zwiadowców, marzył mu się jedynie kubek zacnej herbatki zwłaszcza, iż panująca pogoda wcale nie odwodziła nikogo od pomysłu napicia się rozgrzewającego napoju, który to w odróżnieniu od napojów alkoholowych nie wykrzywiał gęby. Po dość długiej przechadzce, która na jego nieszczęście została zakłócona przez znienawidzony deszcz, który lał niemiłosiernie przemaczając go do ostatniej suchej nitki, złorzeczył na wodę spadającą z nieba bardziej niż na najgorszą rzecz, jaka go spotkała w życiu, dlaczego? Właśnie, dlatego że też pojawiał się, kiedy chciał i zawsze irytował Markusa a najgorsze w jego życiu wydarzenie było już jedynie paskudnym wspomnieniem. Kiedy już dotarł w końcu do kwater i zaraz po przekroczeniu drzwi udał się wprost do jadalni już po drodze pozbył się z siebie kurtki, którą to będąc już w jadalni zarzucił na oparcie pierwszego lepszego krzesła i zagarnął sobie cały dzbanek herbaty oraz filiżanki następnie wracając do stołu, przy którym zostawił kurtkę ustawił wszystko na nim i siadł przy stole zarzucając nogi na drugie krzesło nalał herbatki do filiżanki i w spokoju popijał gorący napój. Dopiero po chwili dostrzegł dowódcę oddziału badawczego, czyżby był aż tak bardzo zajęty złorzeczeniem na przeklętą wodę spadającą z nieba, iż nie dostrzegał ludzi wokół siebie? Możliwe jednakowoż nie widział potrzeby by się nad tym rozwodzić w końcu, po co zawracać sobie głowę jakimiś błahostkami, skiną do jakże zajętego Corvo głowa na powitanie upijając kolejny łyk gorącego napoju.
-Przeklęty deszcz.
Warkną bardziej do siebie niż do siedzącego naprzeciw mężczyzny wyrażając swoje poirytowanie, fakt jego wyraz twarzy przedstawiał jedynie to i nic po za tym, bądź, co bądź dla niego nie było potrzeby okazywania jakichkolwiek innych zbędnych emocji. Jadalnia powoli się zapełniała zaś w spokoju opróżniał filiżankę, jaką to trzymał w dłoni, obserwował w tym czasie wszystkich zwiadowców, jacy pojawiali się w tym miejscu i najwyraźniej mieli zamiar urządzić sobie niezłą zakrapianą imprezkę, jednakowoż nie obchodziło go to póki nie był ciągnięty do picia trunków, od których stronił, nie lubił pić alkoholu o wiele bardziej do gustu przypadła mu herbata. Jedyne, co było dla niego świętością to spokój, kiedy to on sam wypoczywa, a już na pewno wtedy, gdy rozkoszuje się herbatką, której to pod ręką miał pełen dzbanek, nie żałował tego zacnego napoju towarzyszowi, jaki w czasie swej zawziętej pracy także dysponował tym wybornym napitkiem. Mark przyglądał się chwilę temu, co tak zawzięcie czytał Corvo, następnie sięgną do swojej kurtki i wyjął z niej swe zacne notatki odnośnie nowych obowiązków, w końcu nie miał czasu by doczytać to do końca przez to, iż przeszkodziła mu jakaś małolata, która z dnia na dzień została ot tak sobie wcielona do jego oddziału, miał ochotę wyśmiać dowódcę, ale, po co miałby szkodzić samemu sobie skoro mógł przecierpieć niańczenie jakiejś tam dziewczyny przez jakiś czas, bo nie wierzył w to by ona posiadała jakiekolwiek specjalne umiejętności. Po jakimś czasie czytania swoich zacnych notatek złożył je i schował z powrotem do kieszeni kurtki zastanawiając się czy aby nie powinien powypytywać dowódcy oddziału badawczego o jakieś jego nowe odkrycia odnośnie tytanów, chociaż bardziej kusiło go to by zapytać czy widział, co działo się w czasie ostatniej wyprawy, czy widział tamtą masakrę w końcu nie wielu przeżyło to wydarzenie a większość nawet nie potrafiła opisać tytana, który tak rozgromił 50% oddziału zwiadowców. W końcu po dość długo trwającej chwili zastanowienia postanowił wypytać o to, co chciał nie bacząc na to czy otrzyma w ogóle jakąkolwiek odpowiedź.
-Wiesz może coś o tym tytanie, który rozniósł w pył 50% oddziału?
Zapytał spokojnie nalewając kolejny raz herbaty do pustej już filiżanki, liczył na to, iż otrzyma zadowalające go informacje w końcu nikt nie lubi żyć w niewiedzy, być może niewiedza dla niektórych może była i dobra w końcu niektórzy mają bardzo słabe nerwy a o żołądkach już nie wspominając jednakowoż on sam wolał wiedzieć o wszystkim zwłaszcza, gdy działo się to w czasie wyprawy za mur. Markus wręcz nie znosił być niedoinformowany w istotnych dla całego oddziału sprawach, nie ważne, co to było za dziwadło to pozbawiło życia wielu ludzi, pozostawiając po swojej obecności jedynie zwłoki oraz obficie zroszoną krwią ziemię.

_________________
Chatbox = #FFFF00
Krzyk = #FF9900
Mowa = #FFFF00
Szept = #FFFF66
*Myśli* = #FFFF99
Pismo = #FFCC00
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oriana
Oddział Specjalny
Oddział Specjalny
avatar

Godność : Oriana Baskerville
Wiek : Szesnaście wiosen
Płeć : Female
Orientacja : Heteroseksualna
Data przyłączenia : 25/09/2013
Liczba postów : 9

PisanieTemat: Re: Jadalnia   Nie Wrz 29, 2013 4:36 pm

I w końcu udało jej się tutaj dotrzeć. To był długi i niezbyt przyjemny spacer, gdyż padało więc szła bardzo szybko. Kiedy dotarła, weszła i zasalutowała po czym usiadła zamawiając wcześniej herbatę. Znowu rozmyślała, aż za dużo. Po chwili spostrzegła swojego dowódce i jeszcze jednego mężczyznę którego nigdy wcześniej wcale nie widziała. Nic dziwnego, była tutaj stosunkowo nowa. Usiadła przy stole, przy niedaleko dowódcy, po czym zamyśliła się jeszcze bardziej. W sumie jaki jest sens tej walki, skoro oni i tak umierają w imieniu ludzi, a ci i tak praktycznie tego nie doceniają. Czasem nie potrafiła wcale tego zrozumieć, lecz ona wiedziała dlaczego podjęła tą ryzykowną decyzję. Dlaczego? Ponieważ nie chciała być pionkiem w grze ludzi z rządu. Przeciętne życie, w którym nie będzie dla niej praktycznie miejsca? Nie, ona nie chce być "przeciętna". Pragnie się wzbić na szczyt za pomocą własnych wysiłków. To jest jej cel który pragnie ona osiągnąć.Pewnego dnia ona pokaże wszystkim ona jest naprawdę, pokaże swoja siłę. Nie będzie się bała ani śmierci ani bólu. Jej bracia się nie bali kiedy umierali, więc ona też nie będzie się tego bała. Co to to nie, nie zhańbi ich imienia. Nie chce aby jej ojciec rozpaczał nad jej grobem, o ile by jej kiedyś takowy zrobili, jeżeli jednak by poległa. Ponoć te ciała są zawsze palone.  Lecz teraz musi się odciąć od tych negatywnych myśli i... Wtedy to się stało. Z trudem zdusiła w sobie atak kaszlu. Cholera jasna. Dlaczego teraz. Odwróciła się od nich, gdyż widziała że rozmawiają po czym wzięła leki i kaszel minął zanim na dobre się zaczął. Nie chciała aby to się wydało, nie chciała aby ją wyrzucono z oddziału. Ona chce walczyć, to jest jej powołanie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corvo
Dowódca Oddziału Badawczego
Dowódca Oddziału Badawczego
avatar

Godność : Corvo Attano
Wiek : 32
Płeć : Male
Orientacja : hmmm?
Data przyłączenia : 21/09/2013
Liczba postów : 9

PisanieTemat: Re: Jadalnia   Nie Wrz 29, 2013 6:18 pm

W końcu trochę wysechł, a w jadalni zaczęło robić się tłoczno, na szczęście nikt się nie dosiadał. Corvo dalej zapatrzony w notes z kluczowymi informacjami całkowicie odpłynął. Tyle było niewiadomych, a czas następnej wyprawy nie był znany. Jeśli chciał odpytać chłopaka i przebadać musiał działać szybko. "Od czasu eksperymentów 15 lat temu, nie było żadnych zmian więc dlaczego teraz?" więcej pytań niż odpowiedzi, ale jedno było pewne eksperyment się powiódł. Stary Elber miał racje. Mężczyzna skończył przeglądać notes, schował go w kieszeń munduru. Teraz zajął się przeglądaniem dokumentów na temat tytanów. W większości oparte na własnych domysłach i z obserwacji tytanów złapanych na przestrzeni lat. Oraz stare notatki poprzedniego dowódcy uzupełniające się z jego własnymi. Następnie przeniósł się na informacje o opancerzonym i kolosalnym. Tytan zdolny utwardzić własne ciało go fascynował. Lecz nie spodziewał się, że będzie istniał jeden z nich zdolny zniszczyć mur kopnięciem. Czy gdzieś istniały jeszcze większe osobniki, kto wie i dlaczego akurat 5 lat temu pojawił się tytan tak ogromny, kiedy na 100 lat ludzkość zdążyła się tak odosobnić. Czyżby starożytni mieli jakiś sposób obrony przed nimi, a może wcześniej istniało więcej "zmiennokształtnych" i ska oni się wzięli przecież nie posiadają narządów płciowych. W jednym Corvo się nie dziwił zjadali ludzi bo musiało im się na prawdę nudzić bez podstawowych przyjemności życiowych. Gdy nagle z rozmyślań wyrwał czyjś głos, ktoś tak samo jak on narzekał na bardzo upierdliwą sprawę równą walce z tytanami jaką było moknięcie od deszczu. Gdy podniósł wzrok znad pliku dokumentów ujrzał znajoma twarz. Był to świeżo mianowany dowódca oddziału specjalnego Markus. Miał ze sobą dzban herbaty, czyli zapowiadało się na dłuższą rozmowę. W końcu rozejrzał się także po pomieszczeniu. Zwiadowcy przygotowywali się do imprezki pewno zakrapianej. No cóż on nie pił, więc było mu wszystko jedno, lepsza jest herbatka oczywiście. Markus zaczął wypytywać o maskarę w sumie nie było to nic dziwnego nagle znikąd pojawił się ogromny tytan zmasakrował większość naszych ludzi i zniknął, a mężczyzna z szalikiem nie wyglądał na typa co lubił chodzić niedoinformowany. Lecz prawdę znał tylko Corvo, tylko on wiedział, że sprawcą jest Garey.
- Nie, więcej niż ty byłem odłączony od kolumny kiedy dotarłem na miejsce większość jednostek była już zmasakrowana. patrzyłem na niego tym samym wyrazem twarzy co zwykle, obojętny niewyrażający żadnych emocji. Po pewnym czasie przypałętała się tu jakaś dziewczyna, nie kojarzył jej. Nie zasalutowała przysiadła się jak gdyby nigdy nic. Corvo uniósł w jej stronę brew pytająco nie zmieniając wyrazu twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mark
Dowódca Oddziału Specjalnego
Dowódca Oddziału Specjalnego
avatar

Godność : Markus (Mark) Angerer
Wiek : 22 lat
Płeć : Male
Orientacja : Hetero
Data przyłączenia : 20/09/2013
Liczba postów : 26

PisanieTemat: Re: Jadalnia   Pon Wrz 30, 2013 1:19 pm

Po zadaniu pytania nie musiał zbyt długo czekać na odpowiedź, która to wcale go nie satysfakcjonowała, po dowódcy oddziału badawczego spodziewałby się prędzej bardzo długiego wywodu przepełnionego ogromną fascynacją oraz wręcz psychopatycznym spojrzeniem w trakcie wymawiania na ten temat samych przypuszczeń, co do rodzaju tytana, który spowodował tyle szkód a otrzymał skwitowanie, iż tamten również nic nie widział i nic nie wie, w co nie specjalnie chciało mu się wierzyć zwłaszcza, iż dowódca oddziału badawczego miał hopla ba obsesje na punkcie tytanów i tylko gdyby mógł eksperymentowałby na każdym okazie, jaki wpadłby w jego łapska. Zmarszczył brwi zastanawiając się nad tym czy aby na pewno on niczego nie wie czy też tylko udaje z racji tego, iż nie specjalnie znają się w końcu widują się jedynie w czasie wypraw czy też na jakichś większych zbiórkach i innych pierdołach nie zamieniając ze sobą zwykle choćby pięciu słów, ale mimo wszystko nie mógł spodziewać się po tym osobniku tak prostego skwitowania w tym temacie, aczkolwiek w końcu po kimś, kto ma istnego pierdolca na temat tytanów można się dosłownie wszystkiego spodziewać miedzy innymi tego, iż nie będzie paplał o swoich odkryciach, chociaż powinien ujawniać wszystkie fakty, które mogły wyjaśnić tamten incydent czy też, chociaż pomóc w pozbyciu się tytanów. Jednak na wyciąganie informacji z takich ludzi również był bardzo zacny sposób.
-Ah rozumiem.
Skwitował a następnie spojrzał kątem oka na mało odpowiednie zachowanie nowej w oddziale zwiadowców, tak naprawdę on sam nawet nie zauważył, gdy zjawiła się w jadalni był zbyt pochłonięty swoimi rozmyślaniami na tematy, które go nękały od chwili powrotu za mury wcześniej nie mógł sobie pozwolić na choćby chwilę nieuwagi czy odpłynięcia gdzieś myślami. Kiedy tylko dostrzegł reakcję dowódcy oddziału badawczego miał ochotę wręcz palnąć w głowę podwładną jednak postanowił jeszcze nie odnosić się do przemocy, chwycił dziewczynę za fraki jednocześnie podnosząc ją z krzesła na siłę, nie miał zamiaru tolerować takiego zachowania do tego jeszcze całe to dziwne zachowanie w ich obecności przeszył dziewczynę tak przerażającym wzrokiem, którego to nawet inni dowódcy woleliby unikać nie tylko oni każdy wolał uniknąć przeszycia tak przerażającym spojrzeniem, na którego widok większość uciekała w popłochu ze strachu, iż zostaną zrugani czy też zwyczajnie skopani w końcu każdy zwiadowca potrafił odróżnić znudzone spojrzenie od takiego, z którego wręcz szły przeszywające błyskawice, aczkolwiek nie dosłownie a w przenośni gdyż każdy, kto został takowym potraktowany miał wrażenie jakby trafił go piorun w czasie szalejącej burzy.
-Dowódcom się salutuje. Tego chyba cię nauczyli na szkoleniu.
Warkną puszczając ją i zajmując z powrotem swoje miejsce sięgną po filiżankę upijając z niej łyk wybornej herbaty, następnie podniósł wzrok na Corvo zastanawiając się jak odpowiednio sformułować pytanie by móc wyciągnąć trochę być może przydatnych informacji, jednakowoż głowił się również nad tym, jakim cudem w miejscu gdzie odbyła się ta masakra przetrwał ktoś, kto nie miał najmniejszego choćby zadrapania, to było absurdalne zwłaszcza, iż odbyła się tam istna rzeź a tamten fakt wydawał się, co najmniej dziwny ba nawet podejrzany. Po chwili zastanowienia jak pociągnąć dalej temat odnośnie wydarzeń z wyprawy w końcu wpadł na pomysł jak może uzyskać więcej informacji, z racji, iż w pomieszczeniu robił się coraz głośniej przez śmiechy i głośnie rozmowy zwiadowców nikt nie usłyszałby nawet, o czym dyskutuje dwóch dowódców.
-Byłeś tam nieco wcześniej ode mnie, musiałeś zauważyć na pewno więcej niż ja…w końcu coś tam widziałem jednakże nie mam pewności czy mogę o tym mówić.
Rzucił bardzo spokojnie z niezmiennym wyrazem twarzy, który okazywał jedynie znudzenie być może nawet lekkie poirytowanie aczkolwiek nie tą sprawą a unoszącym się wokół odorem alkoholu, którego to nie znosił. Stawiając pustą filiżankę na blat stołu i ściszając odpowiednio głos by nikt, kto nie powinien nie słyszał tematu, na jaki rozpoczął rozmowę. W oczekiwaniu na odpowiedź sięgną po dzbanek z herbatą i napełnił napojem filiżankę zaś po odstawieniu dzbanka na wcześniejsze miejsce wyciągną nogi i bardzo powoli sączył ten wyborny napój ze swojej filiżanki, oczekiwał jakiejś odpowiedzi mając nadzieję, iż ten niewielki podstęp przyniesie odrobinę skutku i ewentualne ukrywane informacje zostaną ujawnione.

OOC:
Ori nie słyszała ostatniego zdania jakie wypowiedział Mark

_________________
Chatbox = #FFFF00
Krzyk = #FF9900
Mowa = #FFFF00
Szept = #FFFF66
*Myśli* = #FFFF99
Pismo = #FFCC00
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corvo
Dowódca Oddziału Badawczego
Dowódca Oddziału Badawczego
avatar

Godność : Corvo Attano
Wiek : 32
Płeć : Male
Orientacja : hmmm?
Data przyłączenia : 21/09/2013
Liczba postów : 9

PisanieTemat: Re: Jadalnia   Wto Paź 01, 2013 2:04 pm

Powiedział, że rozumie ale jakoś niebieskookiemu nie chciało się w to wierzyć, a może on po prostu był zbyt przewrażliwiony. Lecz coś mu tu nie grało, coś było nie tak... lecz co? W jadalni zrobił się tłok jakiego od dawna nie było, czyżby nagle tylu ludzi do zwiadowców się zgłosiło, Corvo tego nie i wiedział, ale za to wiedział jedno nie spławi dowódcy oddziału specjalnego zwykłym na razie, z resztą nie chciał tego robić, o dziwo obecność Markusa nie irytowała go, ani nie odpychała. Może spowodowane było to tym, że mężczyzna potrafił coś więcej niż gadać i nie dołączył do zwiadowców by pokazać jaki to on jest odważny. Tak ten typ ludzi najbardziej irytował Corvo, mocni w gębie srający widząc małego tytana i ta niepotrzebna brawura... więcej z tego śmierci niż pożytku. Upił łyk herbaty zastanawiając się jak ominąć ważne dla niego informacje, a zadowolić go odpowiedzią. Czarnowłosy wiedział co powiedzieć ,, wilk syty i owca cała jak to mawiają''. Panowała wesoła atmosfera, aż tu nagle Markus chwycił swoją podwładną i "delikatnie" wytłumaczył jej jak powinna zachowywać się w gronie oficerskim. Była to dość ostra reakcja ale niezbyt go to obchodziło, każdy szkoli swoich ludzi według uznania, a co do samego salutowania niby miał on okazywać szacunek wobec starszego rangą, ale Corvo dokładnie wiedział kiedy okazuje mu się szacunek i bez tego, lecz wymóg to wymóg. Kiedy odstawił malutką dziewczynę na miejsce, niebieskooki przestał pisać w swoim notatniku. Ba w tym notatniku było wiele tajemnic, które dowództwo z chęcią by dorwało w swoje ręce, lecz nawet jeśli notatki były zaszyfrowane, a szyfr znały tylko dwie osoby on i Elber. Zrobiło się dość głośno, a przy ich stoliku wydawało się, że wszystko umilkło. Markus zadał w końcu pytanie, którego Corvo po części się spodziewał. W końcu wszyscy byli martwi, a jeden nie miał nawet zadrapania. Dla niego wniosek był oczywisty, ale Markus na pewno nie poskładał tego w całość, ponieważ było to coś czego nie mógł sobie wyobrazić.
- Rozumiem... no cóż nie warto tego ukrywać, fakt był tam tytan pewnie odmieniec, szybki cholernie szybki. Gdy dotarłem na miejsce miał pozbyć się ostatniego, ale udało mi się pozbawić go palców, to było dziwne gdy mnie zobaczył nagle się wycofał... nigdy nie widziałem takiego zachowania u tytana.- Taka odpowiedź na pewno zadowoliła by nawet taka osobę jak Markus, z paru przyczyn nie mógł podważyć słów Corvo. Był młodszy i na prawdę nie wiedział wiele o swoim przeciwniku, a niebieskooki był dowódcą oddziału badawczego ponad 5 lat kto jak kto, ale jedyną prawdziwą wiedzę o tytanach posiadał właśnie on, a jeśli powiedział, że nie wie z czym się spotkał to kto mógł by podważyć jego teorie. Sopjrzał mu w oczy, a jego mina nie zmieniła się ani trochę. Markusowi dalej wydawał się człowiekiem bez większych emocji. Corvo spojrzał na stół... " Skoro Garey mógł dokonać przemiany, a po tym wyglądał zupełnie inaczej niż zwykli tytani, dodatkowo pojawił się z nikąd w przebłysku światła... tak jak kolosalny i opancerzony, a to oznacza że oni też są...". To brzmiało absurdalnie, ale taka była jedyna logiczna prawda ci dwaj także musieli być ludźmi! Mógł być pewien dopiero po przebadaniu Gareya...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mark
Dowódca Oddziału Specjalnego
Dowódca Oddziału Specjalnego
avatar

Godność : Markus (Mark) Angerer
Wiek : 22 lat
Płeć : Male
Orientacja : Hetero
Data przyłączenia : 20/09/2013
Liczba postów : 26

PisanieTemat: Re: Jadalnia   Wto Paź 01, 2013 7:37 pm

Popijał w spokoju swoją już kolejną filiżankę herbaty uważnie nasłuchując odpowiedzi na to, co chwilę wcześniej powiedział, jednak nie tego się spodziewał, stwierdzenie odmieniec nie pasowało do tytana, który zamiast pożerać po prostu zabijał, a przynajmniej w większości ciała po tej masakrze były w względnej całości, choć zmasakrowane, przez to stwierdzenie Corvo, a o mały włos zakrztusiłby się łykiem herbaty. Odstawiając filiżankę na stół podniósł brew zastanawiając się czy aby na pewno zadał to pytanie odpowiedniej osobie, tak czy owak miał zamiar przeprowadzić odnośnie tej masakry swoje własne „śledztwo” i powypytywać o to zdarzenie wszystkich ocalałych choćby miał zmuszać ich do mówienia siłą, nie widziały mu się tajemnice w oddziale zwiadowców, o których nie wiedzieliby choćby pozostali dowódcy już nie koniecznie jacyś podrzędni żołnierze czy też nowi rekruci. W całej tej sprawie coś mu śmierdziało i to tak bardzo, iż było to nie do wytrzymania, nie to nie był odór alkoholu tylko fakt, że o czymś nie jest do końca świadom, w końcu nie możliwe by zjawił się nagle zwykły tytan o dziwnych zachowaniach, którego określano miano odmieńca, a gdyby to jakimś cudem nie zjadał ludzi byłoby to istnym cudem a że Mark nie wierzył w żadne cuda to nie potrafił jakoś uwierzyć w pojawienie się takiego dziwadła, a już tym bardziej nie potrafił uwierzyć, że zmasakrował wszystkich nie licząc tych, którzy zdołali uciec i oszczędził w geście dobroci jednego nowego rekruta, który nie posiadał na swoim ciele choćby drobnego zadrapania. Przez cały czas swego rozumowania przyglądał się filiżance z herbatą, z której upił ostatni łyk kierując swoje niezmienne spojrzenie na Corvo, nie chciał podważać jego zdania jednak nie pasowało mu coś w całej tej sprawie i wolał przedstawić to, co mu tak zalega na wątrobie, jeśli chodzi o ostatnią wyprawę niż dalej snuć jakieś swoje domysły i nigdy nie dowiedzieć się prawdy bądź dowiedzieć się o czymś zupełnie przypadkiem, czego tak naprawdę nie chciał, nie lubił pozostawiać czegokolwiek w swoim życiu przypadkowi nic mu nie pozostawiał.
-Nie wierzę by istniał jakikolwiek odmieniec, który zostawiłby choćby jednego człowieka w stanie nienaruszonym, a jak obaj wiemy tamten rekrut nie miał ani śladu po walce, mimo iż był w miejscu masakry, nawet ci, którzy uciekli mieli jakieś ślady po styczności z tym tytanem.
Rzekł spokojnym lekko ściszonym tonem sięgając po swoją kurtkę, którą zarzucił na plecy, zdążyła względnie wyschnąć w czasie ich pogawędki, jednakże nie mogli kontynuować tematu w tym miejscu, jedyne, co pozostawało to udać się do miejsca gdzie mogli przebywać jedynie dowódcy a i to nie często tam przesiadywali. Podniósł się, więc z krzesła i poprawiając przed chwilą założoną kurtkę ponownie spojrzał na dowódcę oddziału badawczego.
-Lepiej byśmy opuścili to miejsce, ciężko się myśli w oparach alkoholu. Dokończymy rozmowę w innym miejscu.
Po wypowiedzeniu tych słów ruszył w stronę wyjścia, chciał jak najszybciej opuścić pomieszczenie, w którym unosił się nieprzyjemny dla niego zapach, nie znosił choćby czuć w pobliżu odoru alkoholu, gdyby nie to, że jego mina w ogóle nie ulega zmianie to w tej chwili zapewne wyglądałby jakby chciał zwrócić ostatni posiłek i jeszcze całą ta herbatę, którą wypił, na szczęście nikt nie mógł wywnioskować po nim, co tak naprawdę w tej chwili sobie myślał czy czuł o ile w ogóle ktokolwiek uważał, że Markus ma jakiekolwiek uczucia. Kiedy tylko dowódca oddziału badawczego pozbierał swoje zacne notatki obaj opuścili jadalnię udając się do biura, do którego wstęp mieli jedynie dowódcy.

z/t x2 ----> Biuro Dowódców

_________________
Chatbox = #FFFF00
Krzyk = #FF9900
Mowa = #FFFF00
Szept = #FFFF66
*Myśli* = #FFFF99
Pismo = #FFCC00
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fumi
Oddział Badawczy
Oddział Badawczy
avatar

Godność : Fumi Sakurai
Wiek : 18 lat
Płeć : Female
Orientacja : Bi
Data przyłączenia : 02/10/2013
Liczba postów : 14

PisanieTemat: Re: Jadalnia   Pią Paź 04, 2013 4:54 pm

Z braku lepszego zajęcia i pogody za oknem która zdecydowanie nie zachęcała do spacerów Fumi postanowiła się wybrać do jadalni. Jadalnia była ciekawym miejscem, jednym z tych w których czasami mogły wpaść ciekawe informacje. W trakcie posiłków ludzie rozmawiali na przeróżne tematy. Oczywiście sama rudowłosa wiedziała że większość tych opowieści należy brać przez pół a czasami nawet dzielić na cztery a to z powodu zwyczajnej ludzkiej słabości, zdolności do przesady i wyolbrzymiania a w szczególności po alkoholu. Obserwowała jak powoli zaczyna się picie, musiała przyznać że choć nie stroniła od alkoholu nie rozumiała idei upijania się, nie rozumiała dlaczego niektórzy ludzie pili do momentu w którym tracili zdolność racjonalnego myślenia. Na dodatek upijanie się do nieprzytomności niosło za sobą konsekwencje, w postaci kaca w dniu następnym. Zamyśliła się na chwilę, zastanawiała się kiedy dotrze tu jej kuzyn. Nudziło się jej, jak na razie nikt nic ciekawego nie mówił, gdyby był tutaj mogłaby zamęczyć go pytaniami a tak konsumowała w ciszy. Poprawiła swój kitek gdyż włosy które z niego się wysunęły przeszkadzały jej w jedzeniu. Po raz kolejny zaczęła rozważać za i przeciw skróceniu ich. W sumie dlaczego nosiła je długie, sama do końca nie wiedziała. Może powinna zapytać o opinię Ryuu? Tak zrobi to przy najbliższej okazji, wtedy dowie się co tak na prawdę chce z nimi zrobić. Dalej zaczęła kontemplować smak jedzenia, właściwie nie wiedziała co ma na talerzu ale smakowało dobrze i było jadalne więc chyba nie powinna się nad tym rozwodzić. Zaczęła się przysłuchiwać rozmowie przy stole, ktoś coś napomknął o wyprawie, jednak nie było to nic ważnego więc się wyłączyła. Stwierdziła że jak się później rozpogodzi to może trochę pobiega albo pójdzie upolować jakąś książkę, może znajdzie gdzieś jakieś baśni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryuu
Oddział Badawczy
Oddział Badawczy
avatar

Godność : Ryuu Sakurai
Wiek : 19
Płeć : Male
Orientacja : hetero
Data przyłączenia : 23/09/2013
Liczba postów : 16
Age : 27

PisanieTemat: Re: Jadalnia   Pią Paź 04, 2013 5:37 pm

Obudził się, nie wiedział która to godzina. Spojrzał w bok miał lekko zdrętwiałą rękę od razu się domyślił, że jego kochana siostrzyczka wykorzystała go jako poduszkę.
-Płomyczek mógł mnie obudzić- Powiedział lekko sennym głosem .
Wstał, przeciągnął się popatrzył za okno pogoda była paskudna i to strasznie na dodatek lało. Przejechał palcem po bliźnie o dziwo nie bolało, zawsze w takie dni bolą rany. Ubrał się w mundur podszedł do kota i go pogłaskał sprawdził czy ma jedzenie, on radośnie zamruczał. Stwierdził, że sam jest głodny więc udał się do jadalni podczas drogi strasznie gwizdał. W końcu dotarł, jakimś luksusem to nie było normalna wojskowa jadalnia, trochę ludzi tankowało. W tłumie zobaczył Fumi ,jego kochaną siostrę. Powolutku zakradł się do niej i przytulił od tyłu
-Mam cię płomyczku, widzę że już jesz - Powiedział z wielkim uśmiechem na twarzy a łyżka którą dziewczyna trzymała w powietrzu wziął do ust.
-Nawet dobre jak na wojskową kuchnie- Ocenił, po chwili dodał jednak schylając się do jej ucha - I tak czy siak wolę twoją kuchnie
Zmierzył ją wzrokiem i od razu rozpoznał ciekawskie oczy wiedział, że jest strasznie ciekawską osobą ,kocha zdobywać informacje i lubi je później wykorzystywać
- A ty co zdobywasz informacje ? siostrzyczko - mówił to dość cicho siadając koło niej. Tak obserwował ją wzrokiem trochę się o nią martwił gdy wstąpiła do zwiadowców ma tylko ją i nie chce jej stracić. Na szczęście jest w jego oddziale więc będzie mógł się nią zająć i obronić. Po chwili dostał swoją racje.
-Za bardzo mnie rozpieściłaś swoim jedzeniem- powiedział dość cicho pod nosem-A jak moja nowa koszula, kupiłem taką jaką lubisz-dodał lekko ironicznej ale nie gniewając sie na nią, że kolejna koszula mu nagle zniknęła


Ostatnio zmieniony przez Ryuu dnia Sro Paź 16, 2013 8:59 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fumi
Oddział Badawczy
Oddział Badawczy
avatar

Godność : Fumi Sakurai
Wiek : 18 lat
Płeć : Female
Orientacja : Bi
Data przyłączenia : 02/10/2013
Liczba postów : 14

PisanieTemat: Re: Jadalnia   Pią Paź 04, 2013 6:10 pm

Skrzywiła się nieco, czy on zawsze musiał uszczuplać jej porcję a na dodatek zaczął mówić o jej gotowaniu, ale on już dobrze wiedział że jeśli zmusi ją do gotowania ona zaprzęgnie go do sprzątania po niej, nie miała zamiaru sama się z tym męczyć. - Cóż, dobrze wiesz że w przypadku jedzenia to transakcja wiązana.- Mruknęła w jego stronę i zanurzyła łyżkę w jego porcji odbierając to co jej zabrał. Nie musiał także wspominać publicznie o jej ulubionym zajęciu, byłoby jej trudniej to robić gdyby ktoś więcej o tym wiedział. Co do koszul był sobie sam winien, przynajmniej w jej opinii. - Było mnie nie prosić o pomoc ze zrobieniem prania, dobrze wiesz nic za darmo- Pozostawała jeszcze kwestia włosów, nim jednak zadała pytanie zastanowiła się czy przede wszystkim czy ona sama chce cokolwiek z nimi robić, w sumie podobały się jej takie jak były. Myśląc wsuwała powoli swoją porcję. Kilka stołów dalej ktoś zaczął naprawdę głośno rozmawiać, pewnie już za dużo wypił. Rozejrzała się nieco, dostrzegła nową nieznajomą twarz, młodziutką dziewczynę, zanotowała sobie w pamięci aby później kogoś o nią zapytać, nie miała zamiaru tak po prostu do niej podejść. Co to to nie. Zwróciła się w stronę Ryuu. - Zastanawiam się czy nie zrobić czegoś z włosami i chciałam się ciebie zapytać co o tym myślisz - Teraz uświadomiła sobie że mogłaby później zabrać ze sobą i jego, w dwójkę raźniej a i czasami łatwiej coś znaleźć, tak to był wspaniały pomysł. Wyczekująco patrzyła na brata, tak co raz częściej zdarzało się jej myśleć o nim jak o bracie jednak nie odważyła się go jeszcze tak nazwać na głos. Przyglądała się jego nieco zamyślonej minie. - No, czekam na twoją odpowiedź... - Tknęła go w policzek widząc że nie do końca kontaktuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryuu
Oddział Badawczy
Oddział Badawczy
avatar

Godność : Ryuu Sakurai
Wiek : 19
Płeć : Male
Orientacja : hetero
Data przyłączenia : 23/09/2013
Liczba postów : 16
Age : 27

PisanieTemat: Re: Jadalnia   Pią Paź 04, 2013 11:05 pm

Siedział koło niej zamyślony lekko ostania myśl jaka mu przebiegła czy uda mu sie ją upilnować i w kłopoty nas nie w pakuje. Nie obchodziło go zbytnio to miał przy sobie najważniejszą osobę w jego życiu w postaci jego siostry, na moment przypomniał sobie o Alicji lekko smutno  mu się zrobiło od razu przypomniało mu się atak Tytanów 5 lat temu. Poczuł, że ktoś go w dotyka w policzek była to Fumi delikatnie wziął jej palec i włożył go do ust lubił ją czasami zawstydzić. Zawstydzony kolor twarzy ładnie komponował się z jej włosami. Szybko przeleciał okolice wzrokiem, ale nikt ich nie obserwuje całe szczęście.
-Włosy hmmm.... -wziął do ręki kosmyk jej włosów, lekko powąchał i spojrzał w jej stronę w lekko uwodzicielskim spojrzeniem - Kocham cie w taki włosach jak teraz bardzo ładnie wyglądasz, a kolor jest piękniejszy od najdojrzalszej truskawki Uśmiechnął się w jej stronę i lekko zbliżył. Takie rozmowy jak teraz bardzo mu sie przypomniało dzieciństwo z nią które bardzo dobrze wspomina dobrze, że mamy jeszcze czas na prowadzenie taki rozmów.
- Co do gotowania.....-mówił tylko cicho by tylko ona mogła usłyszeć - Wiesz o tym, że zawsze ci pomagam z gotowaniem i sprzątaniem . Jak będzie chwila wolnego, to pójdziemy na jakieś zakupy kupimy coś dobrego, a ty z tego zrobisz rajski posiłek.
Teraz zdał sobie sprawę, że wyglądają jak para nie przejął się tym. Chyba nikt nie wiem, że jesteśmy rodziną. Czasami zdarza się o niej pomyśleć jak o kobiecie "czasami" dobre powiedziane. To mu się zdarza zbyt często z pewnych powodów. Za bardzo się do zbliżyli i to już od czasów dzieciństwa.
-Co do moich koszul nawet gdy mi nie pomagasz w praniu bierzesz je i tylko te co były już nosze, w sumie słodko w nich wyglądasz szczególnie gdy je niuchasz i mówisz braciszek - przytulił się do niej i posadził ja na swoje kolona-Nie mam nic przeciwko jak je nosisz tylko płomyczku zostaw mi przynajmniej trzy bym miał się w co ubrać Powiedział lekko się śmiejąc.  Po tym zdaniu wtulił się w nią lekko czując jej piersi na torsie i na dłoni na. Nikt tego nie widział, bo cała jadalnia opustoszała *Wreszcie jakaś chwila prywatności  z siostrzyczką, w sumie miałem z nią w nocy ale ojtam ojtam*Pomyślał.
-Teraz sobie przypomniało-Zrobił specjalnie długą pauzę by zobaczyć jak je piękne niebieskie oczy rozszerzają sie z ciekawości -Może byś się do mnie na stałe wprowadziła nie musiał byś się wkradać w nocy, a dzielenie z tobą łóżka nie widzę problem. Fajnie by było sobie przypomnieć stare czasy jak czytaliśmy razem lub inne rzeczy-Przypomniał sobie właśnie pierwsze noce w nowym domu i dzięki niej nie czułem się obco w jej domu i zyskałem słodką słodką siostrę. Rozejrzał się przez chwile czy nie są nadal sami na szczęście są pochylił się nad jej uchem.
-Kocham cię-Powiedział to bardzo słodko i szybko cmoknął ją w usta. Nie mógł już powstrzymać radości, że znowu będzie miał swojego płomyczka blisko siebie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fumi
Oddział Badawczy
Oddział Badawczy
avatar

Godność : Fumi Sakurai
Wiek : 18 lat
Płeć : Female
Orientacja : Bi
Data przyłączenia : 02/10/2013
Liczba postów : 14

PisanieTemat: Re: Jadalnia   Sob Paź 05, 2013 9:45 pm

Niebieskooka zrobiła się czerwona i przybrała nieco niezadowolona minę. Jedyne czego chciała przy posiłku to luźna nie zobowiązująca rozmowa. A tu co? On koniecznie musi ją zawstydzać. Nie miała teraz ochoty na użeranie się z dodatkowym problemem braku ogródek u swojego brata. Jeśli chodzi o gotowanie, cóż prawdę mówiąc nie miała na to najmniejszej ochoty, poza tym nie chciałaby zostać przyłapana przez kogokolwiek w trakcie tego bałaganogennego procesu, a już w szczególności nie przez swojego przełożonego. Typek był mroczny, to mogła o nim powiedzieć z całą pewnością, znał się jednak na tym co robi i za to Fumi darzyła go pewnym szacunkiem.  Co do koszul, nadal uważała że Ryuu sam sobie jest winien, jak nie chce ich tracić niech nie rozkłada ich gdzie popadnie po swoim pokoju. Gdy usłyszała tekst o wąchaniu koszul miała ochotę palnąć kuzyno-brata zdrowo przez łeb. Na miłość boską, znajdowali się w miejscu publicznym, co z tego że szeptał, osoba siedząca wystarczająco blisko i mająca wystarczająco dobry słuch mogłaby to usłyszeć. Wiedziała że prędzej czy później będzie wiadome że są rodziną, jednak wolała aby stało się to jasne później a nawet w cale. Zwyczajnie nie chciała ściągać na siebie nie potrzebnej uwagi.  Pomieszczenie nieco opustoszało co pozwoliło rudowłosej się rozluźnić jednak wiedziała że w każdej chwili ktoś może tu wejść. Gdy usłyszała propozycję troszkę się spięła, to prawda że często do niego przychodziła jednak czasami również potrzebowała własnej przestrzeni. Przestrzeni prywatnej, tylko dla siebie gdzie mogła by w samotności o czymś pomyśleć lub zniknąć gdyby miała już troszkę go dość. Kolejnym powodem dla którego sprowadzenie się do Ryuu nie bardzo się jej uśmiechało byłby fakt że relacja jaka ich łączy stałaby się nazbyt oczywista. Poza tym powoli zaczynała myśleć że to brnie już zbyt daleko.
- Wybacz braciszku, rozczaruję cię ale jednak wolałabym zachować swój pokój, co do gotowania nie mam nastroju. – Odsunęła się od niego zsuwając z jego kolan. – Po za tym… - Znacznie ściszyła głos patrząc dosyć surowo na niego. – Zachowaj chociaż jakieś pozory normalności. – Swoim tonem definitywnie ukazywała swoje niezadowolenie. Obserwowała jak na jego obliczu maluje się niezadowolenie z powodu obecnej sytuacji,  jednak sam sobie był winien, choć z drugiej strony nie podobało jej się przebywanie z nim gdy ma taki humor. Patrzyła na niego rozważając co dalej zrobić i przypomniała sobie co planowała wcześniej. – A właśnie, zmieniając temat, chciałbyś pójść ze mną później jak się rozpogodzi na targowisko albo po prostu na spacer – W tym momencie dziewczyna zwróciła uwagę na okno. Cóż można powiedzieć że w najbliższym czasie nie można było liczyć na poprawę pogody. Przez chwilę wbiła wzrok w okno, a raczej chmury za nim złorzecząc im w myślach. Będzie musiała znaleźć coś do roboty w tym czasie bo jak na razie na żadną nową książkę nie mogła liczyć, no chyba że od kogoś pożyczy.  Zastanawiała się kto mógłby mieć coś ciekawego co zapewniło by jej choć troszkę rozrywki. – Masz może pożyczyć książkę? – Zapytała srebrnowłosego zupełnie nie bacząc na jego aktualny humor. De facto miała nadzieję że zareaguje w jakiś ciekawy sposób ponieważ potwornie jej się nudziło. Najgorsze były właśnie takie dni jak dzisiaj, deszczowe, zwyczajne, nudne. Rudowłosa próbowała wymyślić sobie jakieś kreatywne zajęcie, zawsze można było gdzieś pomyszkować. Pytanie tylko gdzie?


Ostatnio zmieniony przez Fumi dnia Sro Paź 16, 2013 8:39 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryuu
Oddział Badawczy
Oddział Badawczy
avatar

Godność : Ryuu Sakurai
Wiek : 19
Płeć : Male
Orientacja : hetero
Data przyłączenia : 23/09/2013
Liczba postów : 16
Age : 27

PisanieTemat: Re: Jadalnia   Wto Paź 08, 2013 9:44 pm

Patrzył na płomyczka i był zadowolony nazwała go publicznie "braciszkiem" nawet przez przypadek nazwała go. Wiedział, że ciężko jej było to mówić ponieważ jej rodzony brat nie żyje więc mówienie do mnie w ten sposób może powodować u niej jakieś wyrzuty. Był pewny i to bardzo, że go mocno kocha jak brata czasami nawet więcej, zawsze byliśmy ze sobą z rzyci przed upadkiem muru Maria zawsze trzymaliśmy się razem. Rozumiał doskonale, że pokazywanie tak uczuć w miejscu publicznym nie wypada, ale nie mógł powstrzymać radości znowu są razem przez te trzy lata treningiem najbardziej tęsknił za Fumi i ciągle przeplatywały mu się myśli co robi, czy jest bezpieczna czy ją jeszcze zobaczę, ale jesteśmy razem.*Może pójdziemy gdzieś na spacer....*  dość dobry pomysł, siedzenie w tych murach może doprowadzić do depresji, a pójscie na randek z siostrę w ładne i piękne miejsce czemu nie. Wspominała też o książkach widziałem chyba coś o zewnętrznym świecie bardzo go ciekawi świat poza murami, świat którzy odebrali nam tytani.
-Przepraszam.....-powiedział lekko smutnym głosem nie chciał jej zdenerwować lub coś innego za mocno okazał swoje uczucia jego oczy to mówiły i łatwo to było z nich odczytać i patrzył prosto w jej piękne niebieskie oczy. Położył swoją głowę na jej ramie
-....poprostu.... jestem szczęśliwy że znów możemy być razem, na początku się bałem, że poszłaś do akademii jesteś jedyną osobą która mi została.... jesteś najważniejszą osobą w moim życiu i nie chce cie stracić-Przerwał na chwile by zebrać myśli -Po prostu kocham cie i to mocno sama o tym wiesz i ty mnie kochasz..... ja czasami mam problem powstrzymaniem swoich uczuć- miał nadzieje że ją nie zawstydził bardziej lub coś innego po dłuższej przerwie w końcu powiedział i mówił to strasznie cicho by tylko ona to słyszała naszczeście deszcz zagłuszał jego słowa tak by ktoś inny poza nią je usłyszał  
-Spacer  płomyczkiem.....-W ostatniej chwili powstrzmał sie od wypowiedzenia słowa randka nawet jakby to miało być w kontekście żartobliwym nie chciał jej zawstydzać, spojrzał na okno pogoda lekko sie poprawia ale będzie zbyt wilgotno może jak wyjdzie słońce zrobi sie cieplej i sucho-....Z przyjemnością, wiesz doskonale ze lubię spędzać z tobą czas, od czasów dzieciństwa razem chodziliśmy i sie bawiliśmy jak sie poprawi to z przyjemnością hmmmm co do książki widziałem parę fajny z tego co pamietam jedna mnie zaciekawiła i mam swoim pokoju - pożyczył jedną z książek-Opowiada o zewnętrznym świecie jestem bardzo ciekaw zewnętrznego świata, może poczytamy razem w nocy jak za dawnych czasu ty trochę na głos później ja hmmm nie daj się prosić-Kiedy mówił o zewnętrznym świecie mówił jego oczy płonęły pasją- chciałbym zobaczyć zewnętrzny świat razem z tobą..... a teraz mi sie przypomniało jak będziemy na wyprawie proszę bądź blisko mnie muszę cie jakoś ochronić - po tych słowach dał całusa w policzek i dokańczał swoją racje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fumi
Oddział Badawczy
Oddział Badawczy
avatar

Godność : Fumi Sakurai
Wiek : 18 lat
Płeć : Female
Orientacja : Bi
Data przyłączenia : 02/10/2013
Liczba postów : 14

PisanieTemat: Re: Jadalnia   Sro Paź 16, 2013 7:45 pm

Rudowłosa westchnęła, czasami naprawdę nie rozumiała już co o nim myśleć, był taki dziecinny. A szczególnie teraz, gdy zachowywał się jak pięciolatek przyłapany na kradzieży ciastek, z tą różnicą że nie chodziło tu o ciastka a on nie był pięciolatkiem. Rozumiała że jest dla niego ważna, ale nie musiał okazywać tego w ten konkretny sposób.  Książka o świecie zewnętrznym , dziewczyna poważnie się zamyśliła. Z całą pewnością mogłaby być to ciekawa lektura, nawet bardzo ale czy będzie ona mówić o faktach, czy będą to bajki lub czyjeś hipotezy. Musiała przyznać że wolała inny rodzaj literatury lecz z powodu deszczu nie tak szybko zdobędzie coś nowego do czytania. Jak na razie tak książka będzie musiała jej starczyć.  Obserwowała go, ten jego błysk w oku który ma gdy mówi o świecie zewnętrznym, zadziwiające, zawsze mówi o tym co za murami z takim zapałem.  Jeśli da jej to trochę spokoju to w sumie może mu poczytać, taki mały powrót do dzieciństwa.  Na chwilę posmutniała myśląc o swojej rodzinie.  Potrząsnęła lekko głową by odgonić od siebie te myśli.
-Zgoda ciapraku
Powiedziała nazywając go tak jak wtedy gdy byli dziećmi, wiedziała że go to nieco drażni, uśmiechnęła się cwanie.  Gdy wspomniał o tym aby trzymała się blisko niego ile kroć wyjdą za mur nieco ją zirytowało. Mogła przysiąc że mimo swojego zachowania czasami był zdecydowanie zbyt opiekuńczy.  Poza wszystkim nie musiał jej o tym przypominać i tak zazwyczaj podążała za nim jak cień. Lekturę będzie miała zapewnioną, ale nie można przecież cały czas tylko siedzieć.  Czas się trochę zabawić, trochę rozruszać, zanim skończył jeść bez pośpiechu wstała i nachyliła się nad jego uchem po czym klepnęła go w ramię i cicho wyszeptała wprost do jego ucha.
-berek
Gdy to zrobiła odsunęła się i szybkim sprawnym krokiem wyszła z pomieszczenia. Czas się poruszać, ciekawe czy ją  dogoni…

2x Zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oriana
Oddział Specjalny
Oddział Specjalny
avatar

Godność : Oriana Baskerville
Wiek : Szesnaście wiosen
Płeć : Female
Orientacja : Heteroseksualna
Data przyłączenia : 25/09/2013
Liczba postów : 9

PisanieTemat: Re: Jadalnia   Pon Paź 21, 2013 4:03 pm

Zawsze ją to zastanawiało, czemu życie przebiega tak szybko nim czas? Nie potrafiła wcale tego pojąć, zresztą nie po raz pierwszy czegoś nie była w stanie zrozumieć. Była tak zamyślona, że nawet nie spostrzegła że jej dowódca oraz inny mężczyzna, którego nie znała wyszli. Zawsze myślała tak intensywnie, aż zapomniała o bożym świecie... A raczej o świecie, zapomnianym przez boga. To już trwa przeszło sto lat, kiedy żyli za murami, chroniąc się przed tytanami. Lecz kiedy pomyśleć o tym głębiej, to uważała że ci prości niewinni ludzi, byli jak bydło hodowane na rzeź. Dlaczego tak uważała? Wysłanie niewinnych cywilów przed tytanami było jedną z najgorszych rzeczy jakich rząd mógł uczynić. Szlachta... Tak naprawdę to oni nic nie robili, tylko się zawsze obijali, nic więcej.
- Szkoda, że w tych czasach ludzie nie mogą na sobie zbytnio polegać... Myślą tylko o sobie, a my żołnierze odwalamy praktycznie za nich całą robotę. - wyszeptała cicho, wpatrując się w stół, tak jak by chciała znaleźć w nim coś ciekawego, lecz nie wiadomo co. Znowu się zamyśliła, wspominając dawne dni. Niektóre nie były do końca szczęśliwe, lecz większość naprawdę była cudowna. Te dni, które spędziła ze swoją rodziną były najpiękniejszymi wspomnieniami, chociaż i ona nie raz i nie dwa odczuwała ból w sercu. Chciała być przydatna dla rodziny, lecz nie raz i nie dwa nie mogła nic zrobić, z powodu swoich chorób, których nienawidziła. Wiele tych paskudztw było już za nią, lecz niestety, tylko jedna choroba ciągnęła się za nią, niczym cień. Cholerna astma. Jeden dzień, przed jej pierwszą misją dostała takiego ataku że myślała iż za chwilę po prostu się udusi, dobrze że leki miała ze sobą, inaczej mogłoby z nią być naprawdę źle. Mogłaby już po prostu nie żyć. Więc, znowu musiała je nosić ze sobą, a było aż tak dobrze. miała niby tyle spokoju, aby po chwili choroba wyskoczyła jak jakiś klaun z pudełka. Bardzo rzadko opuszczała dom jak była mała, więc jej rodzeństwo zawsze coś ładnego przynosiło. Nic dziwnego, że jej pokój zawsze był najbardziej kolorowy. Lecz te piękne czasy minęły, nie mogła sobie teraz za bardzo przypomnieć kiedy uśmiechnęła się, lecz tak prawdziwie. Ostatnimi czasy dostała wiele listów od ojca i brata, aby wróciła do nich, lecz wtedy odpisywała że nie może tego uczynić. To właśnie wtedy, musiała odsuwać kartkę aby nie kapały na nią łzy. Po chwili, znowu poczuła że dzieje się to samo z jej oczyma, znowu płakały kiedy wspomniała cokolwiek o swojej rodzinie. Wytarła twarz w rękaw.
- Oriano, jesteś silna, dasz sobie radę. Osiągnęłaś tak już sporo, a możesz osiągnąć jeszcze więcej, lecz musisz dać siebie o wiele, wiele więcej. A nawet, jeżeli zginiesz zobaczysz swoją rodzinę po tamtej stronie. - wyszeptała cicho sama do siebie, powoli wstając z ławki, przy czym skierowała się w stronę drzwi. Nie rozglądała się za bardzo, nie obchodziło ją czy ktoś tutaj jest czy też nie, chciała iść przed siebie. Po chwili wyszła, a za nią można było usłyszeć coche zamknięcie drzwi.
z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Jadalnia   

Powrót do góry Go down
 
Jadalnia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Restauracja i Jadalnia Hotelowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Shingeki no Kyojin (Attack on Titan) :: Mur Rose :: Dystrykt Karanese :: Kwatera zwiadowców-
Skocz do: